Thursday, April 2, 2009

Sernik londyński


Przyznam się, że pieczenie ciast i przyrządzanie deserów nie jest moją najmocniejszą stroną. Do niedawna szczytem moich osiągnięć była dość swobodna wariacja na temat trifle. Ale postanowiłam się za siebie wziąć i opanować przynajmniej podstawowy zestaw klasycznych deserów. A później zobaczymy...

Przez całe lata jedynym sernikiem, jaki jadłam był sernik mojej Mamy - inne zawsze były dla mnie za słodkie i za ciężkie. Aż pewnego razu zamówliśmy sernik w jednej z restauracji za granicą i to było to - lekka, piankowa konsystencja i kwaskowy smak. Coś zupełnie odmiennego od polskich serników. Od tej pory polowaliśmy na taki właśnie sernik, a ja w trakcie lektury kulinarnych blogów, doznałam olśnienia - sernik londyński!

Przepis zaczerpnęłam z blogu Moje wypieki

Sernik londyński
Składniki na spód:
150 g ciastek digestive
75 g masła, roztopionego

Składniki na masę serową:
600 g kremowego twarożku (może być 3-krotnie mielony)
150 g cukru pudru
3 duże jajka
3 duże żółtka jajek
1,5 łyżeczki ekstraktu waniliowego (można dać cukier waniliowy)
1,5 łyżki soku z cytryny

Polewa:
145 ml kwaśnej śmietany
1 łyżka cukru pudru
pół łyżeczki ekstraktu z wanilii (może być kilka kropel aromatu waniliowego)

Rozgniotłam ciasteczka na okruchy, dodałam masło i wyrobiłam. Wyłożyłam ciasteczkową masą spód tortownicy o średnicy 20 cm, przyciskając palcami. Schłodziłam formę w lodówce, w międzyczasie przygotowując masę serową. Ubiłam serek aż stał się gładki, dodałam cukier. Wbijałam jajka i żółtka jajek, dodałam wanilię i sok z cytryny. 

Rozgrzałam piekarnik do 180 stopni.

Sernik  piecze się w kąpieli wodnej. Zagotowałam wodę w czajniku. Owinęłam formę podwójnie złożoną folią, włożyłam do większej tortownicy. To ma chronić sernik od wody, w trakcie pieczenia w kąpieli wodnej. Wlałam masę serową do formy z ciasteczkowym spodem i  gorącą wodę do większej formy, mniej więcej do połowy wysokości. W tym momencie odkryłam, że moja większa tortownica nie jest szczelna, co zaskutkowało zalaniem wrzątkiem całego blatu i połowy podłogi :) Po gorączkowym poszukiwaniu znalazłam blaszkę (szczelną), którą zastąpiłam tortownicę. Wstawiłam całość do piekarnika, dokonując epokowego odkrycia, iż lepiej jest wlewać wrzątek do blaszki po wstawieniu całej tej konstrukcji do piekarnika, niż lawirować po kuchni z wrzątkiem w wyginającej się blaszce. Piekłam sernik 50 minut, aż powierzchnia sernika  ścięła się na tyle, aby polewa nie wsiąkła. Ubiłam śmietanę z cukrem i wanilią, rozsmarowałam na powierzchni sernika i wstawiłam do piekarnika jeszcze na 10 minut. Ten rodzaj sernika jest wilgotny i nie piecze się go do tzw. "suchego patyczka".

Ostrożnie wyjęłam sernik z piekarnika, odpakowałam formę z folii, ostudziłam i wstawiłam na całą noc do lodówki.
Sernik był przepyszny. Podałam go z prostym sosem z owoców leśnych - owoce (mrożone) zagotowałam z odrobiną wody, odrobiną cukru muscovado i kilkoma łyżkami porto. 
Przy okazji odkryłam, że sernik nie jest wdzięcznym obiektem do fotografowania...


2 comments:

Ania said...

Oj, mam na te sernik wielką ochotę, widziałam go ostatnio na kilku blogach...
Piękne zdjecia, takie wysmakowane.
Pozdrawiam!

anczito said...

Sernik polecam z czystym sumieniem :)
Dziękuję :)

Pozdrawiam!