<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-416214352835882078</id><updated>2011-11-01T23:54:41.881+01:00</updated><category term='ryby'/><category term='kuchnia indyjska'/><category term='zupy'/><category term='azją inspirowane'/><category term='podróże'/><category term='kuchnia amerykańska'/><category term='kuchnia włoska'/><category term='warzywa'/><category term='przystawki'/><category term='na słodko'/><category term='z Bliskiego Wschodu'/><category term='sałatki'/><category term='bułeczki'/><category term='na śniadanie'/><category term='z grilla'/><category term='kuchnia tajska'/><title type='text'>masala bazaar</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://masalabazaar.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/416214352835882078/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://masalabazaar.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>anczito</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03172718208505081865</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SZKo-Ii18pI/AAAAAAAAAAM/adKLxhTnEZU/S220/do+bloga.JPG'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>34</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-416214352835882078.post-6513157086206974348</id><published>2010-02-10T10:30:00.004+01:00</published><updated>2010-02-10T12:56:02.252+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże'/><title type='text'>A najbardziej żałuję...</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/S3KDDxhvioI/AAAAAAAAAaU/NRDP4EQmIHQ/s1600-h/IMG_5623.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 267px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/S3KDDxhvioI/AAAAAAAAAaU/NRDP4EQmIHQ/s400/IMG_5623.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5436551801047321218" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Odkąd zobaczyłam, jak Anthony Bourdain w "Bez rezerwacji" konsumuje z błogim uśmiechem na twarzy clam chowder, tak właśnie wyobrażałam sobie nasz posiłek w trakcie jazdy Hwy 1 wzdłuż kalifornijskiego wybrzeża. Niestety, rzeczywistość, a właściwie godziny otwarcia restauracji w małych amerykańskich miasteczkach, zweryfikowały moje wyobrażenia... Ponieważ do Morro Bay przyjechaliśmy po 20-tej a musieliśmy wyjechać bardzo wcześnie rano, miejsce w którym miałam się napchać rybami i owocami morza tylko sobie pooglądałam. Odjeżdżać było bardzo ciężko zważywszy na to, że kucharz już od 7 rano zaczynał gotować wyjmując z podręcznego zbiornika świeże kraby, a przed budynkiem powoli bulgotał ogromny gar z chowderem... Chociaż menu sobie sfotografowałam...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 248px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/S3KDEzCbWbI/AAAAAAAAAas/dyl0P8EA68c/s400/menu.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5436551818632714674" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Czaru jadłodajni dodawały uchatki kalifornijskie wylegujące się na nabrzeżu tuż pod tarasem na którym stały drewniane stoły. Zgodnie orzekliśmy, iż to zapewne oczekująca na łatwy łup grupa żebracza wystawiona przez resztę bandy (wieczorem uchatek było znacznie więcej).&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 267px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/S3KDEtkORiI/AAAAAAAAAak/3tZqNy8hbrU/s400/IMG_5637.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5436551817163851298" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Może następnym razem...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/S3KDEWvjSCI/AAAAAAAAAac/HxY5TZmT_f0/s400/IMG_5626.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5436551811037349922" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/416214352835882078-6513157086206974348?l=masalabazaar.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://masalabazaar.blogspot.com/feeds/6513157086206974348/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=416214352835882078&amp;postID=6513157086206974348&amp;isPopup=true' title='7 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/416214352835882078/posts/default/6513157086206974348'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/416214352835882078/posts/default/6513157086206974348'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://masalabazaar.blogspot.com/2010/02/najbardziej-zauje.html' title='A najbardziej żałuję...'/><author><name>anczito</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03172718208505081865</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SZKo-Ii18pI/AAAAAAAAAAM/adKLxhTnEZU/S220/do+bloga.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/S3KDDxhvioI/AAAAAAAAAaU/NRDP4EQmIHQ/s72-c/IMG_5623.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-416214352835882078.post-2701659845084695694</id><published>2010-02-02T15:30:00.003+01:00</published><updated>2010-02-02T15:34:55.350+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kuchnia indyjska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zupy'/><title type='text'>Południowoindyjska zupa z ryżem i owocami morza</title><content type='html'>&lt;br&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/S2g01Rl5roI/AAAAAAAAAZ8/IuJ-qk9v8n0/s1600-h/IMG_6783%27.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/S2g01Rl5roI/AAAAAAAAAZ8/IuJ-qk9v8n0/s400/IMG_6783%27.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5433651040282586754" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Znowu zupa i znowu z przepisu Jamiego Olivera - tym razem jednak z książki "Moje obiady". Ostatnio w ramach akcji prozdrowotnego odżywiania staram się zwiększyć ilość spożywanych przez nas zup i ryb, a to zupa z rybą, więc w sam raz. Na dodatek po indyjsku, co samo w sobie było wystarczającym argumentem do jej przyrządzenia. Jamie sugeruje wykorzystanie białej ryby lub krewetek, a w wersji bardziej ekskluzywnej - krabów. Podobno przepis pochodzi z londyńskiej sieci restauracji południowoindyjskich Rasa.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Południowoindyjska zupa z ryżem i owocami morza&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;na 4 porcje&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5 łyżek oleju roślinnego&lt;br /&gt;3 łyżki brązaowych ziaren gorczycy&lt;br /&gt;garść świeżo oberwanych liści curry (kari patta)&lt;br /&gt;2 łyżeczki ziaren kuminu&lt;br /&gt;1 łyżeczka garam masala&lt;br /&gt;1,5 łyżeczki chili w proszku&lt;br /&gt;2 łyżeczki kurkumy&lt;br /&gt;3 czerwone papryczki chili z usuniętymi gniazdami nasiennymi , drobno pokrojone&lt;br /&gt;2 kawałki imbiru wielkości dużego kciuka, obrane i starte&lt;br /&gt;2 garście ryżu basmati&lt;br /&gt;6 ząbków czosnku, posiekanych&lt;br /&gt;2 cebule drobno posiekane&lt;br /&gt;570 ml wody&lt;br /&gt;600 g ryby, filety pocięte na 5-8 cm kawałki (u mnie mintaj)&lt;br /&gt;2 puszki mleczka kokosowego (2X400 ml)&lt;br /&gt;sól morska i świeżo zmielony czarny pieprz&lt;br /&gt;sok z 2 limonek&lt;br /&gt;garść posiekanej świeżej kolendry&lt;br /&gt;dowolnie: 3 łyżki świeżo startego kokosa do posypania (ja nie miałam)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W dużym garnku rozgrzałam olej, wrzuciłam gorczycę, liście curry, kumin, garam masalę, chili i kurkumę i smażyłam przez kilka minut (trzeba uważać, żeby nie przypalić gorczycy i kuminu). Dorzuciłam świeże chili, imbir, czosnek i cebulę. Dusiłam na małym ogniu około 10 minut, aż cebula i czosnek zmiękły. Dodałam ryż i wodę. Doprowadziłam do wrzenia i gotowałam na małym ogniu przez 15 minut. Dodałam rybę i mleczko kokosowe oraz szczyptę soli. Gotowałam pod przykryciem na małym ogniu przez następne 10 minut, po czym porządnie zamieszałam, aby porozdzielać kawałki ryby. Doprawiłam solą, pieprzem i sokiem z limonki oraz dodałam połowę kolendry. Podałam posypaną kolendrą. Pycha!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/S2g19eRN4jI/AAAAAAAAAaM/vXjYa4-EFTA/s1600-h/IMG_6820%27%27.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 271px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/S2g19eRN4jI/AAAAAAAAAaM/vXjYa4-EFTA/s400/IMG_6820%27%27.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5433652280636072498" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/416214352835882078-2701659845084695694?l=masalabazaar.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://masalabazaar.blogspot.com/feeds/2701659845084695694/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=416214352835882078&amp;postID=2701659845084695694&amp;isPopup=true' title='3 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/416214352835882078/posts/default/2701659845084695694'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/416214352835882078/posts/default/2701659845084695694'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://masalabazaar.blogspot.com/2010/02/poudniowoindyjska-zupa-z-ryzem-i.html' title='Południowoindyjska zupa z ryżem i owocami morza'/><author><name>anczito</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03172718208505081865</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SZKo-Ii18pI/AAAAAAAAAAM/adKLxhTnEZU/S220/do+bloga.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/S2g01Rl5roI/AAAAAAAAAZ8/IuJ-qk9v8n0/s72-c/IMG_6783%27.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-416214352835882078.post-4245558192714144290</id><published>2010-01-20T12:53:00.008+01:00</published><updated>2010-01-20T17:31:16.958+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='z Bliskiego Wschodu'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zupy'/><title type='text'>Zupa Astoria Jamiego O.</title><content type='html'>&lt;br&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/S1b3aJx9znI/AAAAAAAAAZw/VB_SVbhaokE/s1600-h/IMG_6751"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 267px; DISPLAY: block; HEIGHT: 400px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428798429515861618" border="0" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/S1b3aJx9znI/AAAAAAAAAZw/VB_SVbhaokE/s400/IMG_6751" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/S1bwMgMTZfI/AAAAAAAAAZI/lXqjJ1sFzvE/s1600-h/jamies-america-large.jpg"&gt;&lt;img style="MARGIN: 0px 0px 10px 10px; WIDTH: 170px; FLOAT: right; HEIGHT: 200px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428790498432345586" border="0" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/S1bwMgMTZfI/AAAAAAAAAZI/lXqjJ1sFzvE/s200/jamies-america-large.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;Na serię "Jamie's America" czekałam z niecierpliwością. Akurat wróciliśmy ze Stanów, więc temat był dla nas na czasie. Miłym zaskoczeniem była emisja tej serii w Kuchnia.tv zaledwie chyba w dwa miesiące po brytyjskiej premierze. A wyobrażacie sobie moją radość kiedy pod choinką znalazłam książkę "Jamie's America" z AUTOGRAFEM (!!!) Jamiego. Trzymam ją sobie w rękach przez kilka minut każdego dnia - może spłynie na mnie przez nią trochę kulinarnego oświecenia ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na pierwszy rzut poszła egipska zupa z nowojorskiej dzielnicy Astoria. Zachęciło mnie wykorzystanie w przepisie zataru. To arabska mieszanka przeważnie tymianku, oregano, majeranku, soli i prażonych ziaren sezamu. Niektóre mieszanki zawierają też sumak, kumin lub ziarna kolendry. Generalnie każda gospodyni domowa na Bliskim Wschodzie ma swój pilnie strzeżony przepis na zatar przekazywany z pokolenia na pokolenie. My odkryliśmy tę przyprawę rok temu i od tamtej pory, gdy na stole pojawiają się arabskie chlebki zaraz obok ląduje miseczka z zatarem wymieszanym z oliwą do ich maczania. Zatarem z oliwą można posmarować chlebki przed pieczeniem, można nim posypać hummus, obtoczyć w nim labneh (serek otrzymywany z odsączonego jogurtu) - możliwości jest wiele. Przyprawa ta ma podobno zbawienny wpływ na umysł i ciało (wiadomość z pewnego źródła mocno związanego z kulturą arabską), warto się więc jej bliżej przyjrzeć i zaprzyjaźnić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Zupa Astoria Jamiego O.&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;em&gt;porcja na 6 osób&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;75g kaszki bulgur (u mnie pelnoziarnisty kuskus)&lt;br /&gt;1 czerwona cebula, drobno posiekana&lt;br /&gt;1 czerwona papryka, drobno posiekana&lt;br /&gt;1 żółta papryka, drobno posiekana&lt;br /&gt;1 zielona papryka, drobno posiekana&lt;br /&gt;4 ząbki czosnku, drobno posiekane&lt;br /&gt;oliwa&lt;br /&gt;sól morska i świeżo zmielony czarny pieprz&lt;br /&gt;2 łyżki sumaka&lt;br /&gt;2 łyżki zataru&lt;br /&gt;1 łyżeczka mielonego kuminu&lt;br /&gt;1 łyżeczka wędzonej papryki&lt;br /&gt;12 pomidorków koktailowych, przekrojonych na pół&lt;br /&gt;puszka krojonych pomidorów (400g)&lt;br /&gt;1.3 litra bulionu z kaczki, kury lub warzywnego&lt;br /&gt;6 pszennych tortilli&lt;br /&gt;garść porwanych listków mięty&lt;br /&gt;ćwiartki limonki&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ugotowałam kuskus (tzn. zalałam go wrzątkiem). Do garnka z rozgrzaną oliwą wrzuciała cebulę, paprykę, czosnek, szczyptę soli oraz pieprz i podsmażałam na dużym ogniu przez 3 minuty. Następnie dodałam pozostałe przyprawy i podsmażałam jeszcze ok. 1 minuty. Dodałam bulion (u mnie drobiowy), kuskus i wszystkie pomidory. Powoli doprowadziłam do wrzenia i gotowałam na małym ogniu przez 10 minut. W tym czasie tortille posmarowałam oliwą, posypałam sumakiem oraz zatarem i wrzuciałam na kilka minut do piekarnika, aż brzegi się zrumieniły. Zupę po rozlaniu do miseczek posypałam zatarem, sumakiem i listkami mięty, no i oczywiście kolendry. Podałam z tortillami i cząstkami limonki do wyciśnięcia.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/S1b0bCWLsyI/AAAAAAAAAZY/vGgq_68UUcA/s1600-h/IMG_6726.JPG"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 267px; DISPLAY: block; HEIGHT: 400px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428795146165269282" border="0" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/S1b0bCWLsyI/AAAAAAAAAZY/vGgq_68UUcA/s400/IMG_6726.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/416214352835882078-4245558192714144290?l=masalabazaar.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://masalabazaar.blogspot.com/feeds/4245558192714144290/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=416214352835882078&amp;postID=4245558192714144290&amp;isPopup=true' title='8 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/416214352835882078/posts/default/4245558192714144290'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/416214352835882078/posts/default/4245558192714144290'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://masalabazaar.blogspot.com/2010/01/zupa-astoria-jamiego-o.html' title='Zupa Astoria Jamiego O.'/><author><name>anczito</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03172718208505081865</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SZKo-Ii18pI/AAAAAAAAAAM/adKLxhTnEZU/S220/do+bloga.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/S1b3aJx9znI/AAAAAAAAAZw/VB_SVbhaokE/s72-c/IMG_6751' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-416214352835882078.post-271332215055028942</id><published>2009-12-18T09:20:00.001+01:00</published><updated>2009-12-18T09:20:00.232+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kuchnia amerykańska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='na śniadanie'/><title type='text'>Odtwarzanie smaków</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SypwO4Cd4SI/AAAAAAAAAY4/FOvNe3IhCt8/s1600-h/IMG_6001''.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 267px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SypwO4Cd4SI/AAAAAAAAAY4/FOvNe3IhCt8/s400/IMG_6001''.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5416264902729654562" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Staram się odtworzyć smaki naszej podróży. Takie jak smak śniadania w pewnej niezwykłej restauracji "Hell's Backbone Grill" w Boulder w Utah. Smak jabłkowo-cynamonowy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Masło cynamonowe&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;miękkie masło&lt;br /&gt;miód&lt;br /&gt;cynamon&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wymieszałam masło z miodem i cynamonem- użyłam elektrycznej trzepaczki, aby też lekko masło ubić. Znalazłam nawet przepis w sieci, ale przyznam się szczerze, że robiłam 'na oko', co chwilę próbując (ilość miodu w podanym przepisie wydawała mi się zdecydowanie za duża). Przyjemnie roztapia się na gorącym toście, najlepiej pełnoziarnistym...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Apple butter, czyli mazidło jabłkowe&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;wg &lt;a href="http://simplyrecipes.com/recipes/apple_butter/"&gt;Simple Recipies&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1,8 kg jabłek dobrych do gotowania&lt;br /&gt;250 ml (1 cup) octu z cydru jabłkowego&lt;br /&gt;500 ml (2 cups) wody&lt;br /&gt;cukier (około kilograma - 4 cups)&lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;2 łyżeczki cynamonu&lt;br /&gt;1/2 łyżeczki mielonych goździków&lt;br /&gt;1/2 łyżeczki ziela angielskiego&lt;br /&gt;starta skórka i sok z jednej cytryny&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Robiłam z połowy porcji. Nie miałam odpowiedniego octu, a że do sklepu nie chciało mi się iść, użyłam octu z białego wina (nie wiem, jaki to miało wpływ na smak, bo nie miałam próbki porównawczej). Jabłka pokroiłam w dużą kostkę, bez obierania i wybierania gniazd nasiennych. Wrzuciłam do garnka, dodałam wodę i ocet, zagotowałam. Gotowałam na małym ogniu, aż jabłka zmiękły (ok. 20 minut). Następnie przetarłam jabłka przez sito do miski, no i zaczęło się słodzenie. Przepis mówi o pół szklanki cukru na każdą szklankę przetartych jabłek.  Wydawało mi się to zdecydowanie za dużo. Okazało się jednak, że mikstura jest baaardzo kwaśna. Nie wiem, czy to kwestia zamiany octu, czy jego ilości. Obstawiałabym jednak ilość i zmniejszyłabym ją powiedzmy o połowę. Nie po to przecież robi się samemu przetwory, żeby potem wrzucać w nie hurtowe ilości cukru... Koniec, końców - cukru dodałam sporo, jednak zdecydowanie mniej niż sugerował przepis (myślę, że nie bez znaczenia jest to, że autorka mieszka w Stanach, a ich umiłowanie do słodkiego jest moim zdaniem zbyt duże). Całość mieszałam, aż cukier się rozpuścił. Następnie dodałam szczyptę soli i resztę przypraw. Smażyłam na małym ogniu, aż całość zrobiła się gęsta i gładka. Wystudziłam i przełożyłam do słoików. Mnie mazidło smakowało na toście, moja Mama stwierdziła, że to świetny dodatek do mięsa i wsunęła cały słoik do pieczonego kurczaka... Jak, kto woli :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 267px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/Sypv3vIEShI/AAAAAAAAAYo/T33wVrcT0UE/s400/IMG_5989''.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5416264505200232978" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/416214352835882078-271332215055028942?l=masalabazaar.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://masalabazaar.blogspot.com/feeds/271332215055028942/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=416214352835882078&amp;postID=271332215055028942&amp;isPopup=true' title='11 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/416214352835882078/posts/default/271332215055028942'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/416214352835882078/posts/default/271332215055028942'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://masalabazaar.blogspot.com/2009/12/odtwarzanie-smakow.html' title='Odtwarzanie smaków'/><author><name>anczito</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03172718208505081865</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SZKo-Ii18pI/AAAAAAAAAAM/adKLxhTnEZU/S220/do+bloga.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SypwO4Cd4SI/AAAAAAAAAY4/FOvNe3IhCt8/s72-c/IMG_6001&apos;&apos;.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-416214352835882078.post-958456650216661334</id><published>2009-12-14T09:12:00.014+01:00</published><updated>2009-12-18T13:13:51.091+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kuchnia amerykańska'/><title type='text'>Los Angeles na talerzu</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SytxgNGVd6I/AAAAAAAAAZA/vZljjVhHnF4/s1600-h/burrito.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 267px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SytxgNGVd6I/AAAAAAAAAZA/vZljjVhHnF4/s400/burrito.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5416547774929139618" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Podróży do Stanów lekko się obawiałam. W mojej głowie przewijały się następujące obrazy: ja  z hamburgerem, z hot-dogiem, z litrową colą w ręku, z frytkami, shakami, a wszystko to polane sztucznym serem z tubki. I w końcu ja  (my) po powrocie - kilka kilogramów do przodu, z podwyższonym poziomem cholesterolu... Teraz wstydzę się, że byłam więźniem stereotypów. Kuchnia amerykańska, tak jak i naród, jest wybuchową mieszanką etniczną. Z radością odkryliśmy, że w Kalifornii i sąsiednich stanach, rządzą wpływy meksykańskie, zaś Los Angeles to prawdziwa mekka dla smakoszy - można tutaj odbyć podróż po kuchniach świata odwiedzając Chinatown, Little Tokyo, Koreatown, czy Little India, zjeść bajgla w dzielnicy żydowskiej, czy spróbować perskich słodyczy. Choć nasz pobyt w L.A. był krótki, zdołaliśmy odwiedzić kilka kultowych miejsc.&lt;br /&gt;&lt;br&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 267px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SyX2NSuKokI/AAAAAAAAAX4/9nJswww91IM/s400/IMG_4518.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5415004835207094850" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;Karnie ustawiliśmy się w kolejce do &lt;a href="http://www.pinkshollywood.com/"&gt;Pink's&lt;/a&gt; - chyba najsłynniejszej w Stanach, a na pewno w Kalifornii, budki z hot-dogami. To tutaj gwiazdy Holllywood, wpadają na słynne Chili Dogi, a swoje kanapki mają Martha Stewart, czy Rosie O'Donnell. Budka stoi na rogu Melrose i La Brea od 1939 roku (przez cały ten czas w rękach rodziny Pink) i niezmiennie cieszy się wielką popularnością wśród wielbicieli hot-dogów. Po 45 minutach (!) odstanych w kolejce, mogliśmy usiąść przy jednym z plastikowych stolików ze swoją zdobyczą: 10" Stretch Chili Dogiem, Guadalajara Dogiem, New York Dogiem, Nacho Cheese Chili Dogiem i górą podwójnie smażonych frytek (tutaj muszę zaznaczyć, że nasza taca na dwie osoby prezentowała się skromnie w porównaniu z tacami innych osób - średnia to chyba 5 hot-dogów na osobę). Hot-dogi były bardzo smaczne, ale naszym odkryciem stało się chili i od tej pory prawie przy każdym posiłku obowiązkowa stała się parująca miseczka tego specjału.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SyX3ImTOeNI/AAAAAAAAAYA/bFJuD0OVQ2E/s400/olvera.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5415005854075091154" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;Następnego dnia udaliśmy się na poszukiwanie smaków Meksyku do El Pueblo de Los Angles na &lt;a href="http://www.olvera-street.com/"&gt;Olvera Street&lt;/a&gt;. Jest to miejsce narodzin Los Angeles - tutaj w 1781 roku 44 meksykańskich osadników założyło wioskę. Teraz Olvera Street to żyjący skansen z kolorowymi kramami, na których można zakupić pamiątki w postaci sombrero, meksykańskiego ponczo, itp. Ale jest też mnóstwo budek z meksykańskim jedzeniem, gdzie nikt nie mówi po angielsku, co zawsze działa na nas zachęcająco :) To królestwo burrito, enchilad, tostadas i tamales, a do picia horchata (napój ryżowy - tutaj pokonała nas ilość dodanego cukru) lub aqua de jamaica (zimna herbata z kwiatów hibiskusa - bardzo orzeźwiająca).&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SyX3tzs9AKI/AAAAAAAAAYQ/OfJT26PZfJQ/s400/market.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5415006493327818914" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 267px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SyX3tmvWN2I/AAAAAAAAAYI/qP76VEqPqhU/s400/IMG_4580.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5415006489848199010" /&gt;&lt;br /&gt;Po pysznym posiłku przy muzyce mariachi na żywo, udaliśmy się w stronę Downtown, gdzie namierzyłam kolejny kulinarny punkt naszej podróży - Grand Central Market. Działający od 1917 roku targ oferuje oszałamiający wybór warzyw, owoców, mięs i specjalności kuchni meksykańskiej, gwatemalskiej i salwadorskiej. Jest też oczywiście kilkanaście barów oferujących specjalności kuchni latynoskiej. Nas jak magnes przyciągało stoisko Maria's Fresh Seafood i danie, które było na mojej liście "do spróbowania" od kilku już lat - ceviche. Wiedziałam, iż może być dobre, ale nie przypuszczałam, że aż tak... Mięso białej ryby "ugotowane" w soku z limonki, chili i mnóstwo kolendry, a do tego chrupiące tostadas - już wiem, że będę polowała na ceviche podczas następnych podróży. Zadowoleni, z pełnymi brzuchami, pomaszerowaliśmy w stronę Little Tokyo, aby pooglądać bary sushi (już się nie mieściło...) i sklepy wypełnione gadżetami z Hello Kitty. Potem jeszcze tylko oglądanie dziwaków oraz lody na Venice Beach i ruszyliśmy dalej w drogę w poszukiwaniu nowych smakowych wrażeń.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SyX4NdYxmTI/AAAAAAAAAYg/j1EjcUjpS_g/s400/marias+1.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5415007037093419314" /&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 267px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SyX4NBUpliI/AAAAAAAAAYY/vhB2oxCT4B0/s400/IMG_4584.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5415007029559924258" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/416214352835882078-958456650216661334?l=masalabazaar.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://masalabazaar.blogspot.com/feeds/958456650216661334/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=416214352835882078&amp;postID=958456650216661334&amp;isPopup=true' title='3 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/416214352835882078/posts/default/958456650216661334'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/416214352835882078/posts/default/958456650216661334'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://masalabazaar.blogspot.com/2009/12/los-angeles-na-talerzu.html' title='Los Angeles na talerzu'/><author><name>anczito</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03172718208505081865</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SZKo-Ii18pI/AAAAAAAAAAM/adKLxhTnEZU/S220/do+bloga.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SytxgNGVd6I/AAAAAAAAAZA/vZljjVhHnF4/s72-c/burrito.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-416214352835882078.post-8390999951415053057</id><published>2009-12-02T12:06:00.006+01:00</published><updated>2009-12-02T13:04:56.263+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='na słodko'/><title type='text'>Sernikobrownie z wiśniami</title><content type='html'>&lt;br&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SxZWAla14CI/AAAAAAAAAXY/gJVdkiDFmDI/s1600-h/IMG_6382.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 267px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SxZWAla14CI/AAAAAAAAAXY/gJVdkiDFmDI/s400/IMG_6382.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5410606570376912930" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ciasto to było na liście 'do zrobienia' od roku. Aż w końcu upiekłam - baaardzo dobre. Przepis pochodzi z blogu &lt;a href="http://whiteplate.blogspot.com/2008/03/mj-ostatni-deser.html"&gt;White Plate&lt;/a&gt; - cytuję za Liską:&lt;p align="justify"&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Sernikobrownie z wiśniami  &lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;z blogu White Plate&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;200 g gorzkiej czekolady (używam 70% Lindt)&lt;br /&gt;200 g masła &lt;br /&gt;400 g cukru pudru (można dać mniej) &lt;br /&gt;5 jajek &lt;br /&gt;100 g mąki &lt;br /&gt;500 g sera kremowego (mój ulubiony: mielony ser w pudełku marki President) &lt;br /&gt;cukier waniliowy lub 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii &lt;br /&gt;200 g drylowanych wiśni lub malin (mogą być mrożone) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piekarnik nastawić na temp. 170 st C. &lt;br /&gt;Blaszkę 20x30 cm wysmarowac masłem i wyłożyć papierem. &lt;br /&gt;Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej, ostudzić. &lt;br /&gt;Masło i 250 g cukru pudru zmiksować na gładką masę. Następnie dodać 3 jajka - wbijając po jednym i dobrze miksując przed dodaniem kolejnego. &lt;br /&gt;Wlać roztopioną czekoladę, dalej miksować. Następnie dodać mąkę. &lt;br /&gt;3/4 mikstury wlać do blaszki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W drugiej misce utrzeć ser, resztę cukru, jajka i cukier waniliowy. Masa powina mieć gładką konsystencję. &lt;br /&gt;Wylać masę serową na masę czekoladową. &lt;br /&gt;Na wierzch wyłożyć resztę masy czekoladowej i ułożyć owoce. &lt;br /&gt;Piec 45-60 minut. (Przepis zaleca 40-45 min, ale ja piekę 1 h). Studziłam w ciepłym, ale otwartym piekarniku.&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Dodam, że ja piekłam 55 minut. Smacznego!&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 267px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SxZUzjnMwfI/AAAAAAAAAXI/G7OVaSxla5Y/s400/IMG_6314.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5410605247041946098" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/416214352835882078-8390999951415053057?l=masalabazaar.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://masalabazaar.blogspot.com/feeds/8390999951415053057/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=416214352835882078&amp;postID=8390999951415053057&amp;isPopup=true' title='7 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/416214352835882078/posts/default/8390999951415053057'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/416214352835882078/posts/default/8390999951415053057'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://masalabazaar.blogspot.com/2009/12/sernikobrownie-z-wisniami.html' title='Sernikobrownie z wiśniami'/><author><name>anczito</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03172718208505081865</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SZKo-Ii18pI/AAAAAAAAAAM/adKLxhTnEZU/S220/do+bloga.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SxZWAla14CI/AAAAAAAAAXY/gJVdkiDFmDI/s72-c/IMG_6382.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-416214352835882078.post-4116255548907504852</id><published>2009-11-26T08:42:00.055+01:00</published><updated>2009-11-28T10:46:29.301+01:00</updated><title type='text'>Mumbai</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/Sw5CFrnj9VI/AAAAAAAAAXA/_o_r1NV7JTU/s1600/P1060863.JPG"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 300px; DISPLAY: block; HEIGHT: 400px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5408332867893982546" border="0" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/Sw5CFrnj9VI/AAAAAAAAAXA/_o_r1NV7JTU/s400/P1060863.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Mam tam swoją ulubioną knajpkę na rogu - Lalit. Tam jedliśmy indyjskie śniadania, najlepszą w okolicy masala dosę lub pav bhaji. I piekarnię, gdy na śniadanie mieliśmy ochotę zjeść zwykły chleb z masłem. Znam po imieniu wszystkich taksówkarzy, którzy stali na naszej ulicy - od miesięcy nie mają już szans na oszukiwanie nas na kursie. Gdy szłam po wodę do tego samego sklepiku co zwykle, pozdrawiał mnie zaprzyjaźniony żebrak. &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/Sw5CFGph3bI/AAAAAAAAAW4/EDIW8SB1a5A/s1600/P1060305.JPG"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 400px; DISPLAY: block; HEIGHT: 161px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5408332857970122162" border="0" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/Sw5CFGph3bI/AAAAAAAAAW4/EDIW8SB1a5A/s400/P1060305.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Dokładnie rok temu, 26 listopada, z przerażeniem obserwowaliśmy realcję w tv. Palący się hotel Taj Mahal - symbol i duma miasta. Pod hotelowymi oknami spacerowaliśmy wieczorami, próbując złapać odrobinę świeżego powietrza znad zatoki. Pokazano kawiarnię z rozbitymi od strzałów oknami, poprzewracanymi stolikami, zakrwawioną podłogą. To Leopold's Cafe - tu chodziliśmy na najlepsze mango lassi. Strzały w Victoria Terminus - przez pół roku mieszkaliśmy 300 metrów dalej... Miasto, w którym nigdy nawet przez chwilę się nie bałam, nie odczuwałam zagrożenia, zmieniało się na moich oczach. Zmieniało się w oczach "Zachodu"...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Indie od lat borykają się z problemem terroryzmu. Muzułmanie, hinduiści, chrześcijanie, sikhowie, bojówki maoistyczne Naxalite - to mieszanka, która prędzej czy później zaiskrzy i wybuchnie. Do tego problemy terytorialne - Jammu i Kaszmir - stany, do których prawa roszczą sobie i Indie, i Pakistan. Od 1994 roku w Indiach w wyniku działania organizacji terrorystycznych zginęło około 60 000 ludzi. Zamach w Bombaju był jednak inny - urządzono polowanie na obywateli brytyjskich i amerykańskich. Zaatakowano w Colabie - dzielnicy turystycznej. Zmuszono stacje telewizyjne na zachodzie do przerwania transmisji, a nie tylko do puszczenia informacji o setkach zabitych małymi literami na pasku...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Terroryści zmieniają nasz sposób postrzegania świata. Bronię się przed tym. A jednak zawiadamiam służby lotniska, że "tam pod krzesłem leży samotna torba"... Czasem podejrzliwie patrzę na ludzi... A ostatnio, gdy na korytarzu naszego bloku zobaczyłam leżącą butelkę z dziwnie wyglądającym gęstym płynem, podeszłam, aby sprawdzić, czy nie jest okręcona kablami...&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/Sw5CExijxmI/AAAAAAAAAWw/3PjPhgm17D4/s1600/P1060263.JPG"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 400px; DISPLAY: block; HEIGHT: 300px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5408332852303742562" border="0" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/Sw5CExijxmI/AAAAAAAAAWw/3PjPhgm17D4/s400/P1060263.JPG" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/416214352835882078-4116255548907504852?l=masalabazaar.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://masalabazaar.blogspot.com/feeds/4116255548907504852/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=416214352835882078&amp;postID=4116255548907504852&amp;isPopup=true' title='1 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/416214352835882078/posts/default/4116255548907504852'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/416214352835882078/posts/default/4116255548907504852'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://masalabazaar.blogspot.com/2009/11/mumbai.html' title='Mumbai'/><author><name>anczito</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03172718208505081865</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SZKo-Ii18pI/AAAAAAAAAAM/adKLxhTnEZU/S220/do+bloga.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/Sw5CFrnj9VI/AAAAAAAAAXA/_o_r1NV7JTU/s72-c/P1060863.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-416214352835882078.post-3628727604290454661</id><published>2009-11-11T19:07:00.004+01:00</published><updated>2009-11-11T19:27:53.068+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='na słodko'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='z Bliskiego Wschodu'/><title type='text'>Orzechowe paczuszki, czyli wariacja na temat baklawy</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SvsAOkNyhBI/AAAAAAAAAWY/2013Mc76XeQ/s1600-h/IMG_4110.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 267px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SvsAOkNyhBI/AAAAAAAAAWY/2013Mc76XeQ/s400/IMG_4110.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5402912428200723474" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Aromat wody różanej oraz kwiatu pomarańczy wracał do mnie słodkim wspomnieniem odkąd znajoma specjalistka od kuchni libańskiej zaprosiła nas na niedzielny obiad i uraczyła na deser arabskimi naleśnikami zwanymi katajef. Malutkie naleśniki zwinięte w rożki, nadziane asztą, udekorowane odrobiną konfitury pomarańczowej i polane aromatycznym syropem - mniam. Przewertowałam "Kuchnię Arabską" May Bsisu. Woda różana i z kwiatu pomarańczy, ciasto filo oraz duuużo orzechów - baklawa, to było to! Tylko kto a) wykona, b) zje i c) przeżyje zjedzenie całej blachy w dwie osoby? Postanowiłam poeksperymentować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Orzechowe paczuszki&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;czyli wariacja na temat baklawy&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;em&gt;ilość składników zależy od liczby osób i pożądanej ilości paczuszek&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;kilka arkuszy ciasta filo&lt;br /&gt;posiekane mieszane orzechy - włoskie, pecan, niesolone pistacje&lt;br /&gt;kilka łyżek roztopionego masła&lt;br /&gt;woda z kwiatu pomarańczy&lt;br /&gt;cukier&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciasto pokroiłam na kwadraty o boku ok. 15 cm (nie trzeba być dokładnym, chodzi o to by po wyłożeniu ciastem foremki wystawało ono trochę ponad brzeg), każdy posmarowałam roztopionym masłem i poukładałam na sobie w rozetę (4-5 kwadratów na paczuszkę). Kokilki (można użyć blachy do muffinek) wyłożyłam tak przygotowanym ciastem. Wymieszałam orzechy z łyżką roztopionego masła, łyżeczką wody z kwiatu pomarańczy i łyżeczką cukru. Napełniłam nadzieniem kokilki. Piekłam w temperaturze 180 stopni, aż ciasto ładnie zbrązowiało.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Paczuszki jedliśmy na ciepło. Do każdej dołożyłam łyżkę jogurtu greckiego i polałam syropem qater.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Qater&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;aromatyczny arabski syrop&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;strong&gt;przepis podaję za "Kuchnią arabską" May S. Bsisu &lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"przepis na 2,5 szklanki&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3 szklanki cukru&lt;br /&gt;1/4 łyżeczki świeżego soku z cytryny&lt;br /&gt;1 łyżeczka wody różanej&lt;br /&gt;1 łyżeczka wody pomarańczowej&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wlej do garnka 1,5 szklanki wody, wsyp 3 szklanki cukru i zagotuj na dużym ogniu, mieszając, aż cukier się rozpuści. Gotuj 3 minuty. Zmniejsz ogień do średniego, dolej sok z cytryny, zamieszaj i gotuj 10 minut. Zdejmij rondel z ognia, dolej wodę różaną i wodę pomarańczową, zamieszaj. Odstaw, żeby syrop wystygł.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli chodzi o stosowanie syropu, obowiązuje jedna ogólna reguła: jeśli do deseru na gorąco, podajemy zimny qater i odwrotnie - do zimnego deseru, qater powinien być gorący."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od siebie dodam, że trzeba uważać z czasem gotowania - jedną porcję skarmelizowałam :) Ja dodałam trochę więcej wody różanej i pomarańczowej.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SvsAO_RRI3I/AAAAAAAAAWg/oK08QYdEclc/s400/baklawa.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5402912435463070578" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a target="_blank" href="http://table-table.blogspot.com/2009/10/orzechowy-tydzien-zaproszenie-do-zabawy.html"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 160px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_hoGmB4gL0r8/SurJ3-0_H6I/AAAAAAAADgg/9f14ef1d7E0/banner1sredni2009.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5398349066952187810" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/416214352835882078-3628727604290454661?l=masalabazaar.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://masalabazaar.blogspot.com/feeds/3628727604290454661/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=416214352835882078&amp;postID=3628727604290454661&amp;isPopup=true' title='10 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/416214352835882078/posts/default/3628727604290454661'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/416214352835882078/posts/default/3628727604290454661'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://masalabazaar.blogspot.com/2009/11/orzechowe-paczuszki-czyli-wariacja-na.html' title='Orzechowe paczuszki, czyli wariacja na temat baklawy'/><author><name>anczito</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03172718208505081865</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SZKo-Ii18pI/AAAAAAAAAAM/adKLxhTnEZU/S220/do+bloga.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SvsAOkNyhBI/AAAAAAAAAWY/2013Mc76XeQ/s72-c/IMG_4110.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-416214352835882078.post-3430201722426304029</id><published>2009-11-10T12:05:00.013+01:00</published><updated>2009-11-11T08:30:59.767+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sałatki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kuchnia tajska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='azją inspirowane'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='z grilla'/><title type='text'>Kurczak satay z sałatką z zielonego mango</title><content type='html'>&lt;br&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SvmaXTbmJ1I/AAAAAAAAAWI/jRsHf096iUA/s1600-h/IMG_6070.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 267px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SvmaXTbmJ1I/AAAAAAAAAWI/jRsHf096iUA/s400/IMG_6070.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5402518953151309650" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Jedno z naszych ulubionych dań. Przyrządzone specjalnie na Orzechowy Tydzień. Może nie od razu kojarzy się wszystkim z orzechami, zwłaszcza że jesienne wieczory i bliskość Świąt wiodą nasze myśli ku orzechom włoskim i laskowym zatopionym w pysznych ciastach, a jednak - moim zdaniem - to danie na wskroś orzechowe. Są tutaj orzeszki ziemne w klasycznej postaci, przerobione na masło również,  a i mleczko kokosowe też jest przecież pochodną orzecha... Myślę, że zaliczone ;)&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Kurczak satay&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;piersi z kurczaka (u mnie na dwie osoby była jedna podwójna)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;składniki marynaty:&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;1 łyżka sosu sojowego&lt;br /&gt;1 łyżka miodu&lt;br /&gt;1 łyżeczka kurkumy&lt;br /&gt;1-2 łyżeczki kuminu&lt;br /&gt;1-2 łyżeczki mielonej kolendry&lt;br /&gt;ząbek czosnku przeciśnięty przez praskę&lt;br /&gt;1-2 cm startego imbiru&lt;br /&gt;sok z jednej limonki&lt;br /&gt;łyżka oleju roślinnego&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;składniki sosu:&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;5 łyżek masła z orzeszków ziemnych z kawałkami orzechów (crunchy) lub gładkie plus garść posiekanych niesolonych fistaszków&lt;br /&gt;1-1,5 łyżeczki czerwonej pasty curry&lt;br /&gt;120 - 150 ml mleczka kokosowego&lt;br /&gt;2 łyżeczki brązowego cukru &lt;br /&gt;sok z połowy limonki&lt;br /&gt;łyżka sosu sojowego&lt;br /&gt;łyżka sosu rybnego&lt;br /&gt;garść posiekanej natki kolendry&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pocięłam pierś kurczaka w długie, cienkie paski. Wymieszałam składniki marynaty. Kurczak marynował się dwie godziny (można zostawić go na noc).&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Wszystkie składniki sosu (oprócz kolendry) umieściłam w rondlu i powoli podgrzewałam, aż wszystko się połączyło i zaczęło bulgotać. My lubimy sos nie aż tak gęsty, więc dolałam jeszcze pół szklanki wody.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Kawałki kurczaka nadziałam na patyczki do szaszłyków i upiekłam na elektrycznym grillu. Oczywiście można je wrzucić pod grilla w piekarniku lub na patelnię grillową (wtedy najlepiej namoczyć wcześniej patyczki, żeby się nie zapaliły). Szaszłyki serwujemy z sosem posypanym kolendrą.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;W tzw. międzyczasie przygotowałam sałatkę z zielonego mango. Bazowałam na przepisie na tajską sałatkę z papai.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Sałatka z zielonego mango&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;zielone mango pokrojone w zapałkę &lt;br /&gt;1-2 czerwone chili&lt;br /&gt;ząbek czosnku&lt;br /&gt;garść groszku cukrowego&lt;br /&gt;kilka pomidorków koktailowych&lt;br /&gt;garść niesolonych orzeszków ziemnych&lt;br /&gt;2 łyżki sosu rybnego&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;sok z jednej limonki&lt;br /&gt;łyżka cukru&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;W moździerzu roztarłam chili z czosnkiem, dodałam sos rybny, sok z limonki oraz cukier, wymieszałam, aby uzyskać sos. Dodałam resztę składników i wymieszałam, jednocześnie lekko całość ugniatając. Posypałam kolendrą. Sałatka świetnie komponuje się z szaszłykami.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SvmaXkRD34I/AAAAAAAAAWQ/Z4pm_CmwMuw/s400/satay+1.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5402518957670522754" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a target="_blank" href="http://table-table.blogspot.com/2009/10/orzechowy-tydzien-zaproszenie-do-zabawy.html"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 160px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_hoGmB4gL0r8/SurJ3-0_H6I/AAAAAAAADgg/9f14ef1d7E0/banner1sredni2009.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5398349066952187810" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/416214352835882078-3430201722426304029?l=masalabazaar.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://masalabazaar.blogspot.com/feeds/3430201722426304029/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=416214352835882078&amp;postID=3430201722426304029&amp;isPopup=true' title='2 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/416214352835882078/posts/default/3430201722426304029'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/416214352835882078/posts/default/3430201722426304029'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://masalabazaar.blogspot.com/2009/11/kurczak-satay-z-saatka-z-zielonego.html' title='Kurczak satay z sałatką z zielonego mango'/><author><name>anczito</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03172718208505081865</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SZKo-Ii18pI/AAAAAAAAAAM/adKLxhTnEZU/S220/do+bloga.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SvmaXTbmJ1I/AAAAAAAAAWI/jRsHf096iUA/s72-c/IMG_6070.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-416214352835882078.post-6961884516733272386</id><published>2009-11-09T15:19:00.013+01:00</published><updated>2009-11-09T23:03:07.254+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sałatki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kuchnia włoska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przystawki'/><title type='text'>Bresaola z rukolą</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SvgpAk3IZLI/AAAAAAAAAWA/Ex_NFYM1ocQ/s1600-h/IMG_6078.JPG"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 267px; DISPLAY: block; HEIGHT: 400px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5402112842902561970" border="0" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SvgpAk3IZLI/AAAAAAAAAWA/Ex_NFYM1ocQ/s400/IMG_6078.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Dzisiejszy lunch. Szybki. Smaczny. Włoski.&lt;/p&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="FONT-WEIGHT: bold"&gt;Bresaola z rukolą&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;kilka plastrów bresaoli&lt;br /&gt;garść lub dwie rukoli&lt;br /&gt;dobrej jakości oliwa z pierwszego tłoczenia &lt;br /&gt;parmezan lub grana padano&lt;br /&gt;sól, czarny pieprz&lt;br /&gt;cytryna&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W misce wymieszałam rukolę z łyżką oliwy, odrobiną soli i pieprzu. Wyłożyłam na talerz. Na rukoli ułożyłam plastry bresaoli, lekko polałam oliwą, posypałam świeżo startym serem, doprawiałam pieprzem. Tuż przed jedzeniem skropiłam sokiem z cytryny. Smacznego!&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 267px; DISPLAY: block; HEIGHT: 400px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5402112282901536338" border="0" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/Svgof-se3lI/AAAAAAAAAV4/7uT9zvmXbbk/s400/IMG_6090.JPG" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/416214352835882078-6961884516733272386?l=masalabazaar.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://masalabazaar.blogspot.com/feeds/6961884516733272386/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=416214352835882078&amp;postID=6961884516733272386&amp;isPopup=true' title='4 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/416214352835882078/posts/default/6961884516733272386'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/416214352835882078/posts/default/6961884516733272386'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://masalabazaar.blogspot.com/2009/11/bresaola-z-rukola.html' title='Bresaola z rukolą'/><author><name>anczito</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03172718208505081865</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SZKo-Ii18pI/AAAAAAAAAAM/adKLxhTnEZU/S220/do+bloga.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SvgpAk3IZLI/AAAAAAAAAWA/Ex_NFYM1ocQ/s72-c/IMG_6078.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-416214352835882078.post-7017743164662811719</id><published>2009-11-04T11:52:00.009+01:00</published><updated>2009-11-04T12:25:54.684+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże'/><title type='text'>Under the big blue sky</title><content type='html'>&lt;/p&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SvFeX3R4pBI/AAAAAAAAAUw/8yL0qY7Ih5U/s400/IMG_5334.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5400201192262902802" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;5000 kilometrów, 5 stanów, 9 dni... Niewyobrażalna przestrzeń, oszałamiająca przyroda. Samochód, który stał się naszym małym domem. Miasta i miasteczka migające za jego oknami. Codziennie inny motel, ale jakże znany z obrazów z tv. Przełamywanie i potwierdzanie stereotypów. Stany...&lt;/div&gt;&lt;/p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SvFkWebwkJI/AAAAAAAAAVo/68P-TTQXxjs/s400/IMG_5369.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5400207765483327634" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SvFgu5WqVEI/AAAAAAAAAVY/CBgzhGVCQpo/s1600-h/IMG_4823.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SvFgu5WqVEI/AAAAAAAAAVY/CBgzhGVCQpo/s400/IMG_4823.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5400203786980054082" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 267px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SvFeYcGgRDI/AAAAAAAAAU4/NUe8C2hqGkQ/s400/IMG_4672.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5400201202147279922" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/416214352835882078-7017743164662811719?l=masalabazaar.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://masalabazaar.blogspot.com/feeds/7017743164662811719/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=416214352835882078&amp;postID=7017743164662811719&amp;isPopup=true' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/416214352835882078/posts/default/7017743164662811719'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/416214352835882078/posts/default/7017743164662811719'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://masalabazaar.blogspot.com/2009/11/under-big-blue-sky.html' title='Under the big blue sky'/><author><name>anczito</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03172718208505081865</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SZKo-Ii18pI/AAAAAAAAAAM/adKLxhTnEZU/S220/do+bloga.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SvFeX3R4pBI/AAAAAAAAAUw/8yL0qY7Ih5U/s72-c/IMG_5334.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-416214352835882078.post-8102181044801865021</id><published>2009-11-03T15:56:00.010+01:00</published><updated>2009-11-04T09:04:24.982+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ryby'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='azją inspirowane'/><title type='text'>Łosoś teriyaki z makaronem udon</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SvBFHWX0AMI/AAAAAAAAAUI/xxfAM5Z8tSI/s1600-h/IMG_5656.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 267px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SvBFHWX0AMI/AAAAAAAAAUI/xxfAM5Z8tSI/s400/IMG_5656.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5399891945784082626" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SvBE0tGxwDI/AAAAAAAAAT4/ZD5ekD5SYV0/s1600-h/książka.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 164px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SvBE0tGxwDI/AAAAAAAAAT4/ZD5ekD5SYV0/s200/książka.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5399891625469132850" /&gt;&lt;/a&gt;Szyld restauracji Wagamama na lotnisku Heathrow przyciągał nas jak magnes. Tak, zdecydowanie, nasze kubki smakowe potrzebowały odmiany - czegoś ostrego, azjatyckiego. Podczas rozpływania się w zachywtach nad ginger chicken udon, doznałam olśnienia - przecież mamy książkę "Ways with noodles" Hugo Arnolda - zatem nic nie stoi na przeszkodzie, aby odtworzyć smaki Wagamamy w domu. Przyznam się szczerze, że do tej pory książka ta leżała sobie trochę zapomniana - w przepisach przerażała mnie ilość składników, których nie miałam i które wydawały mi się nie do zdobycia. Gdy wróciłam do niej teraz, okazało się, że większość składników dawno już mam, a inne bez trudu dostałam w japońskim sklepie :) Wypróbowałam już kilka przepisów z tej książki i jestem zachwycona - dania są pyszne, swieże, lekkie i naszym zdaniem dobrze wyważone smakowo (chociaż czasami lekko je podkręcam zwiększając ilości przypraw). Dodam, że największym moim odkryciem dzięki tej książce stał się mirin. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Łosoś teriyaki z makaronem udon&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;dla 2 osób &lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2 filety z łososia&lt;br /&gt;3 łyżki sosu sojowego&lt;br /&gt;3 łyżki mirinu&lt;br /&gt;150 g makaronu udon&lt;br /&gt;1 czerwone chilli, drobno posiekane&lt;br /&gt;2 dymki, posiekane&lt;br /&gt;garść liści młodego szpinaku (ja nie miałam)&lt;br /&gt;garść posiekanej kolendry&lt;br /&gt;1 łyżka oleju roślinnego&lt;br /&gt;2 łyżeczki uprażonych ziaren sezamu&lt;br /&gt;1 limonka&lt;br /&gt;słodki sos chilli (u mnie z butelki)&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;na dressing &lt;/em&gt;&lt;br /&gt;2 łyżeczki oleju sezamowego &lt;br /&gt;2 łyżeczki ciemnego sosu sojowego&lt;br /&gt;sok z jednej limonki&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W płaskiej misce wymieszałam mirin z sosem sojowym, dodałam łososia i dokładnie pokryłam go marynatą. Łosoś marynował się przez noc w lodówce. Jeżeli nie ma aż tyle czasu, wystarczą 2 godziny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ugotowałam udon według przepisu na opakowaniu (mój był świeży, więc wystarczyły mu 2-3 minuty) i odsączyłam. W dużej misce wymieszałam składniki dressingu, dodałam makaron i dokładnie wymieszałam. Następnie dodałam chilli, dymkę, kolendrę, wymieszałam i wyłożyłam makaron na dwa talerze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na patelni rozgrzałam olej. Wyjęłam łososia z marynaty i doprawiałam solą oraz pieprzem. Smażyłam przez około 6 minut, zaczynając od strony ze skórką i przewracająć co 2 minuty, aż skórka stała się chrupiąca. Wyłożyłam łososia na makaron i posypałam ziarnami sezamu, obok spoczęła ćwiartka limonki a w miseczce obok słodki sos chilli (do maczania lub polewania :) ). Pycha!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SvBFG9i6DFI/AAAAAAAAAUA/JunhvbSKds4/s400/IMG_5647.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5399891939119729746" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/416214352835882078-8102181044801865021?l=masalabazaar.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://masalabazaar.blogspot.com/feeds/8102181044801865021/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=416214352835882078&amp;postID=8102181044801865021&amp;isPopup=true' title='2 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/416214352835882078/posts/default/8102181044801865021'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/416214352835882078/posts/default/8102181044801865021'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://masalabazaar.blogspot.com/2009/11/osos-teriyaki-z-makaronem-udon.html' title='Łosoś teriyaki z makaronem udon'/><author><name>anczito</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03172718208505081865</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SZKo-Ii18pI/AAAAAAAAAAM/adKLxhTnEZU/S220/do+bloga.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SvBFHWX0AMI/AAAAAAAAAUI/xxfAM5Z8tSI/s72-c/IMG_5656.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-416214352835882078.post-2174430048135355377</id><published>2009-10-26T14:47:00.024+01:00</published><updated>2009-11-02T09:47:44.804+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='na słodko'/><title type='text'>Placek dyniowy, czyli pumpkin pie</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SuXGVDKx90I/AAAAAAAAASg/Uk_cIS2ybt8/s1600-h/IMG_5830.JPG"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 267px; DISPLAY: block; HEIGHT: 400px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5396937793403483970" border="0" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SuXGVDKx90I/AAAAAAAAASg/Uk_cIS2ybt8/s400/IMG_5830.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Nie było wyjścia - podczas ostatniej naszej podróży B. zapałał uczuciem do pumpkin pie i wymusił na mnie obietnicę, iż upiekę po powrocie. Zatem, w czasie ostatnich zakupów przed lotem powrotnym, w naszym koszyku wylądowała "pumpkin pie spice", a ja, już w domu, zakupiłam dynię i zaczęłam przeglądać sieć w poszukiwaniu odpowiedniego przepisu. W końcu zdecydowałam się na przepis znaleziony na blogu Joy of Baking - urzekł mnie szczegółowy opis i mnóstwo praktycznych uwag (warto poczytać przed przystąpieniem do dzieła).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Pumkin pie&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;składniki na spód (Pate Brisee)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;175 gramów (1 1/4 cups) mąki&lt;br /&gt;1/2 łyżeczki soli&lt;br /&gt;1 łyżka cukru&lt;br /&gt;113 gramów (1/2 cup) masła, schłodzonego i pokrojonego w kostkę&lt;br /&gt;30-60 ml (1/8 do 1/4 cup) bardzo zimnej wody&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciasto wyrabiałam ręcznie. Do miski przesiałam mąkę, wsypałam sól, cukier i dokładnie wymieszałam. Dodałam masło i połączyłam składniki rozcierając je w rękach (nie można tego robić długo bo masło się rozpuści). Gdy całość zaczęła przypominać konsystencją kruszonkę, dolałam powoli wodę i jak tylko ciasto zaczęło się lekko łączyć (podobno poznaje się ten momant po tym, że ciasto uszczypnięte nie rozpada się), wyrzuciałam całość na blat i nadałam ciastu kształt grubego placka, a następnie owinęłam folią i wrzuciłam do lodówki na 30 minut.&lt;br /&gt;Po 30 minutach wyjęłam ciasto i zaczęłam je rozwałkowywać na oprószonym mąką blacie, obracając placek, tak aby się nie przykleił. W tym momencie praktyka rozminęła się z teorią, ciasto zaczęło rwać się i pękać - za Chiny Ludowe nie wyglądało to tak jak powinno. Niezrażona niepowodzeniem, postanowiłam przypomnieć sobie czasy przedszkolne i po prostu wykleiłam ciastem foremkę (dno i boki) tak jak plasteliną (foremka do tarty o średnicy 24 cm), zalepiając dziury i ugniatając, co się da. Jak się później okazało ciasto wyszło ok, zarówno z foremki :), jak i w kształcie - może nie było wszędzie takiej samej grubości, ale cóż... Foremkę owinęłam w folię i znów wstawiłam do lodówki na czas przygotowywania nadzienia.&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 267px; DISPLAY: block; HEIGHT: 400px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5396940373145720018" border="0" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SuXIrNdQlNI/AAAAAAAAASo/RLn2B3pfU3Q/s400/IMG_5873.JPG" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;składniki na nadzienie&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3 duże jajka&lt;br /&gt;420 gr (2 cups) puree z dyni&lt;br /&gt;120 ml (1/2 cup) kremówki&lt;br /&gt;3 łyżki jasnego cukru musovado (w oryginalnym przepisie jest 110 gram cukru - moim zdaniem to zdecydownie za dużo, najlepiej dosłodzić wg własnego uznania)&lt;br /&gt;2-3 łyżeczki pumpkin pie spice (w oryginale 1 łyżeczka cynamonu, 1/2 łyżeczki mielonego imbiru, 1/8 łyżeczki mielonych goździków - tutaj też kierowałabym się własnymi upodobaniami i smakiem)&lt;br /&gt;1/2 łyżeczki soli&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Udogodnienia w postaci dyniowego puree w puszkach u nas brak - musiałam zatem przygotować je w tradycyjny sposób. Przepołowiłam dynię i usunęłam z niej pestki oraz zwłóknienia, a następnie ułożyłam skórą do góry na blasze wyłożonej pergaminem. Dynię piekłam do miękkości przez ok. 5o minut w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni. Po ostudzeniu wydrążyłam miąższ i zmiksowałam blenderem (podobno trzeba gotowe puree odcedzić na gazie, ja jednak sobie to darowałam - podczas pieczenia z dyni wyciekło bardzo dużo wody, a samo puree wydawało się dość gęste). Odważyłam 420 gr na nadzienie, resztę poporcjowałam i zamroziłam (mam nadzieję, że puree przetrwa).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W misce roztrzepałam lekko jajka, dodałam resztę składników nadzienia, dokładnie wymieszałam i doprawiałam cukrem oraz przyprawami. Wlałam do wcześniej przygotowanej formy. Placek piekłam przez 50 minut w temperaturze 190 stopni (ciasto ma się ładnie zrumienić, środek ma wyglądać nadal na lekko wilgotny - tak mówi teoria :) ). Studziłam na kratce. Placek podaje się w temeraturze pokojowej, jednak nam smakował lekko schłodzony. Stephanie z Joy of Baking poleca do placka własnoręcznie ubitą, z odrobiną syropu klonowego, śmietanę, ja już nie miałam siły - musiała wystarczyć nam śmietana z tuby.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Można "upgradować" placek dodając środkową warstwę ze zmiksowanych ciasteczek korzennych i podpieczonych orzechów pecan (25 gr ciasteczek i 25 gr orzechów). Całą mieszaninę należy rozprowadzić w formie wyklejonej ciastem i dokładnie wgnieść w dno oraz boki, po czym całość schłodzić przed wlaniem nadzienia. Taką wersję też zrobiłam, dodająć jeszcze od siebie skórkę otartą z pomarańczy do nadzienia. Zdania były podzielone - ja wolałam wersję bardziej "luksusową", B. tradycyjną.&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 267px; DISPLAY: block; HEIGHT: 400px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5396937449431935010" border="0" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SuXGBBxkqCI/AAAAAAAAASQ/NEsTfUUicVM/s400/IMG_5822.JPG" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.beawkuchni.com/2009/10/festiwal-dyni-zaproszenie.html"&gt;&lt;img src="http://www.beawkuchni.com/wp-content/festivaldynibanner09-150x215.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/416214352835882078-2174430048135355377?l=masalabazaar.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://masalabazaar.blogspot.com/feeds/2174430048135355377/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=416214352835882078&amp;postID=2174430048135355377&amp;isPopup=true' title='4 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/416214352835882078/posts/default/2174430048135355377'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/416214352835882078/posts/default/2174430048135355377'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://masalabazaar.blogspot.com/2009/10/placek-dyniowy-czyli-pumpkin-pie.html' title='Placek dyniowy, czyli pumpkin pie'/><author><name>anczito</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03172718208505081865</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SZKo-Ii18pI/AAAAAAAAAAM/adKLxhTnEZU/S220/do+bloga.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SuXGVDKx90I/AAAAAAAAASg/Uk_cIS2ybt8/s72-c/IMG_5830.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-416214352835882078.post-3928568467707990941</id><published>2009-10-26T12:27:00.009+01:00</published><updated>2009-11-02T09:46:30.646+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zupy'/><title type='text'>Zupa dyniowa z imbirem</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SuWTfe6oUWI/AAAAAAAAASA/FN6GDd0Qv_E/s1600-h/IMG_5794'.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 267px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SuWTfe6oUWI/AAAAAAAAASA/FN6GDd0Qv_E/s400/IMG_5794'.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5396881897557610850" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Przepis wyszperany na Galerii Potraw. Dyni zupa zawdzięcza gładką konsystencję i niesamowity kolor, zaś azjatyckie dodatki dają jej lekki pazur. Bardzo nam smakowała.&lt;/div&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Zupa dyniowa z imbirem&lt;/strong&gt;&lt;p align="justify"&gt;500 g miąższu z dyni pokrojonego w kostkę&lt;br /&gt;cebula&lt;br /&gt;2 marchewki&lt;br /&gt;800ml bulionu warzywnego&lt;br /&gt;sok z jednej pomarańczy &lt;br /&gt;łyżka masła&lt;br /&gt;kawałek imbiru (ok. 3-4 cm)&lt;br /&gt;150ml niesłodzonego mleczka kokosowego&lt;br /&gt;2 łyżki oliwy&lt;br /&gt;natka kolendry &lt;br /&gt;papryczka chili (u mnie czerwona)&lt;br /&gt;sól, czarny pieprz &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na oliwie zeszkliłam cebulę. Dodałam dynię, starty imbir, startą na grubych oczkach marchewkę, masło i część soku z pomarańczy. Chwilę podsmażyłam. Następnie dodałam bulion i gotowałam do miękkości. Dolałam mleczko kokosowe, resztę soku z pomarańczy i całość zmiksowałam. Ponownie zagotowałam  i przyprawiałam do smaku.  Zupę posypałam kolendrą i posiekanym chili. &lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SuWSJneCy1I/AAAAAAAAARw/749fJHa_dww/s400/IMG_5757+ja.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5396880422384880466" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.beawkuchni.com/2009/10/festiwal-dyni-zaproszenie.html"&gt;&lt;img src="http://www.beawkuchni.com/wp-content/festivaldynibanner09-150x215.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/416214352835882078-3928568467707990941?l=masalabazaar.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://masalabazaar.blogspot.com/feeds/3928568467707990941/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=416214352835882078&amp;postID=3928568467707990941&amp;isPopup=true' title='3 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/416214352835882078/posts/default/3928568467707990941'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/416214352835882078/posts/default/3928568467707990941'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://masalabazaar.blogspot.com/2009/10/zupa-dyniowa-z-imbirem.html' title='Zupa dyniowa z imbirem'/><author><name>anczito</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03172718208505081865</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SZKo-Ii18pI/AAAAAAAAAAM/adKLxhTnEZU/S220/do+bloga.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SuWTfe6oUWI/AAAAAAAAASA/FN6GDd0Qv_E/s72-c/IMG_5794&apos;.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-416214352835882078.post-22142324057270071</id><published>2009-10-21T09:48:00.009+02:00</published><updated>2009-10-21T10:29:18.108+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże'/><title type='text'>Złota jesień</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/St7BEMbFEiI/AAAAAAAAAQ4/0Kzelp3cIyo/s1600-h/IMG_5712.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 267px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/St7BEMbFEiI/AAAAAAAAAQ4/0Kzelp3cIyo/s400/IMG_5712.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5394961681434874402" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Polska, czeska, słowacka... Mam nadzieję, że jeszcze wróci. Tymczasem oglądam zdjęcia i nie mogę się nadziwić, że zaledwie kilkanaście dni temu słońce mocno świeciło i było 27 stopni...&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/St7Bxrf9cWI/AAAAAAAAARA/6f6F1DhrkNQ/s400/sobota+5.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5394962462870958434" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/St7ByAqt-CI/AAAAAAAAARI/RyX8-9DF-ok/s400/sobota+2.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5394962468553226274" /&gt;&lt;br /&gt;Złotą jesień udało mi się uchwycić podczas krótkiego wypadu na Słowację do Popradu. Najładniejszą częścią miasta (moim zdaniem) jest Spišská Sobota - dawniej osobne miasto, dziś dzielnica Popradu ustanowiona miejskim rezerwatem zabytków. Wokół wrzecionowatego rynku (ciekawostka, prawda? jak to odbiega od typowego wyobrażenia głownego placu miasta; zresztą rynek samego Popradu też nie grzeszy kątami prostymi) tłoczą się kolorowe średniowieczne kamieniczki. Pomimo, iż jest to podobno największa atrakcja turystyczna Popradu, niewielu tu turystów. Właściwie niewielu tu ludzi w ogóle. Można poddać się sennej atmosferze, przysiąść na jednej z ławek i wystawić twarz ku słońcu...&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/St7CELmRMgI/AAAAAAAAARQ/RTr5S7-8R_Q/s400/sobota+4.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5394962780724998658" /&gt;&lt;br /&gt;Można też spróbować odkryć kilka tajemnic miasteczka - może furtkę do samego Tajemniczego Ogrodu? ;)&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/St7CnlImp0I/AAAAAAAAARY/q8Ec2uJ8aw0/s400/IMG_5752.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5394963388875319106" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/St7DF6dkZLI/AAAAAAAAARg/2bd0E9QX5P8/s1600-h/IMG_5728.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 267px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/St7DF6dkZLI/AAAAAAAAARg/2bd0E9QX5P8/s400/IMG_5728.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5394963909996471474" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/416214352835882078-22142324057270071?l=masalabazaar.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://masalabazaar.blogspot.com/feeds/22142324057270071/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=416214352835882078&amp;postID=22142324057270071&amp;isPopup=true' title='3 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/416214352835882078/posts/default/22142324057270071'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/416214352835882078/posts/default/22142324057270071'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://masalabazaar.blogspot.com/2009/10/zota-jesien.html' title='Złota jesień'/><author><name>anczito</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03172718208505081865</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SZKo-Ii18pI/AAAAAAAAAAM/adKLxhTnEZU/S220/do+bloga.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/St7BEMbFEiI/AAAAAAAAAQ4/0Kzelp3cIyo/s72-c/IMG_5712.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-416214352835882078.post-5001320925922225673</id><published>2009-10-15T15:22:00.011+02:00</published><updated>2009-10-16T11:27:52.191+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże'/><title type='text'>Murale</title><content type='html'>&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/Stcl9sqEKvI/AAAAAAAAAQo/fuW9wKqN5z0/s1600-h/IMG_1945.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/Stcl9sqEKvI/AAAAAAAAAQo/fuW9wKqN5z0/s400/IMG_1945.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5392820820689300210" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Ostatnie wspomnienie z Wenezueli. Były wszędzie, przykuwały wzrok - barwne i wibrujące życiem. Zapraszam na krótki fotoreportaż.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;&lt;/p&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/StckZL9MuYI/AAAAAAAAAQY/hOamDHArx4E/s400/IMG_1950.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5392819093924264322" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/StcjmxhrhJI/AAAAAAAAAQA/To8UR73lE_w/s400/IMG_1940.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5392818227836060818" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/StckYv5MXnI/AAAAAAAAAQQ/kbLptjXwjuU/s400/IMG_1949.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5392819086391271026" /&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/StckZqPya7I/AAAAAAAAAQg/zFM2dKVF6Bg/s400/IMG_2032.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5392819102055295922" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/Stcl-HzZOgI/AAAAAAAAAQw/JwDNLgLG00w/s1600-h/IMG_1944.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/Stcl-HzZOgI/AAAAAAAAAQw/JwDNLgLG00w/s400/IMG_1944.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5392820827976186370" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/416214352835882078-5001320925922225673?l=masalabazaar.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://masalabazaar.blogspot.com/feeds/5001320925922225673/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=416214352835882078&amp;postID=5001320925922225673&amp;isPopup=true' title='2 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/416214352835882078/posts/default/5001320925922225673'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/416214352835882078/posts/default/5001320925922225673'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://masalabazaar.blogspot.com/2009/10/murale.html' title='Murale'/><author><name>anczito</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03172718208505081865</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SZKo-Ii18pI/AAAAAAAAAAM/adKLxhTnEZU/S220/do+bloga.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/Stcl9sqEKvI/AAAAAAAAAQo/fuW9wKqN5z0/s72-c/IMG_1945.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-416214352835882078.post-3719886722797221902</id><published>2009-10-15T12:54:00.017+02:00</published><updated>2009-10-15T16:49:50.245+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże'/><title type='text'>Los Llanos</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/StcPijuqEwI/AAAAAAAAAPA/9Q7oOyjTCZw/s1600-h/IMG_2373.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 267px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/StcPijuqEwI/AAAAAAAAAPA/9Q7oOyjTCZw/s400/IMG_2373.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5392796165180363522" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Szybko nadrabiam zaległości :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Plan był taki - 5 dni leżenia na karaibskich plażach i moczenia się w turkusowej wodzie. Na plaży spędziliśmy godzinę - dokładnie tyle czasu zajęło nam opróżnienie sześciopaku zimnego piwa i dojście po raz n-ty do wniosku, że plażowanie nie jest dla nas... Po chwili siedzieliśmy już w miejscowym biurze podróży, a wieczorem mknęliśmy taksówką w stronę dworca autobusowego. Po 24 godzinach podróży różnymi środkami transportu, byliśmy na miejscu.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/StcPzINf4RI/AAAAAAAAAPI/GiZZSjHFUd4/s400/los+3.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5392796449851302162" /&gt;Los Llanos - bezkresne trawiaste równiny w zachodniej Wenezueli. To miejsce którym rządzą Llaneros, czyli wenezuelscy kowboje, bezustannie przeganiający bydło po ogromych pastwiskach. Właśnie na ranczu u Llaneros mieliśmy spędzić kolejne 4 dni. Zgodnie stwierdziliśmy, że to co się wydarzyło w ciągu tych dni, było naszym najbardziej bezpośrednim kontaktem z dziką fauną.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div align="justify"&gt;Na Llanos jedzie się po to, aby obserwować dzikie zwierzęta. Niby o tym wiedzieliśmy, ale zwiedzeni wcześniejszymi doświadczeniami z tego rodzaju wyprawami, nie spodziewaliśmy się zbyt wiele. A tu pełne zaskoczenie. Klęska urodzaju :) Jeżeli kajmany, to setki. Chcecie zobaczyć anakondę? Proszę bardzo. Kapibary? Są. Delfiny rzeczne, żółwie, piranie... A może pójdziemy w nocy i złapiemy kilka malutkich kajmanów? To sobie dokładnie pooglądacie...&lt;/div&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/StcQRlZfRSI/AAAAAAAAAPQ/6WLZYQ3S3qk/s400/los+7.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5392796973082297634" /&gt;Najbardziej oczekiwanym punktem programu było oczywiście polowanie na anakondę. Widzieliśmy 3 sztuki - malutkie, jak to określił nasz przewodnik, zaledwie 3-4 metry... Podobno kiedyś złapali 18 metrową - wyciągali ją z bagna jeepem! I ledwo dali radę... Anakondę trzeba trzymać za głowę - podobno wtedy nie jest się w stanie okręcić wokół ofiary i jest się bezpiecznym. Po spotkaniu z anakondą nabrałam ogromnego szacunku do dusicieli - nigdy nie czułam takiej siły (potrzymaliśmy sobie, a co ;) ), jeden wielki mięsień, nierówna walka bez szans...&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/StcQpNIbInI/AAAAAAAAAPY/PLc7EjTFfmc/s400/los+6.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5392797378885132914" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/StcQ9_lcV_I/AAAAAAAAAPg/OwEuVI-Ow5U/s400/IMG_2303.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5392797736026003442" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Najbardziej jednak ekscytujące okazało się dotarcie do miejsca, gdzie były anakondy...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/StcRMDEPHHI/AAAAAAAAAPo/EICwBXFiPVQ/s400/los+4.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5392797977478634610" /&gt;Tę rzekę ze zdjęcia przeszliśmy w bród. Dodam tylko, że te ciemne plamki na wodzie to głowy kajmanów... A po tym jak pan sprawdził, czy nie ma anakond, w błoto też weszliśmy. Dodam, że my nie mieliśmy gumowców, tylko gumowe sandałki... Po tych przejściach beztrosko niemal biegłam już po moim zdaniem bezpiecznej łące, kiedy przewodnik zwrócił naszą uwagę na niewinnie wyglądające niewielkie trawiaste wzgórki, oświadczając, że tam też mogą być zagrzebane anakondy... Udusić by nie udusiła, ale uryźć może :)&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;A na koniec dzieciaki z Llanos.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/StcRjMQwXmI/AAAAAAAAAPw/814uLhUy2RA/s400/IMG_2466.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5392798375084056162" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/416214352835882078-3719886722797221902?l=masalabazaar.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://masalabazaar.blogspot.com/feeds/3719886722797221902/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=416214352835882078&amp;postID=3719886722797221902&amp;isPopup=true' title='3 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/416214352835882078/posts/default/3719886722797221902'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/416214352835882078/posts/default/3719886722797221902'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://masalabazaar.blogspot.com/2009/10/los-llanos.html' title='Los Llanos'/><author><name>anczito</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03172718208505081865</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SZKo-Ii18pI/AAAAAAAAAAM/adKLxhTnEZU/S220/do+bloga.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/StcPijuqEwI/AAAAAAAAAPA/9Q7oOyjTCZw/s72-c/IMG_2373.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-416214352835882078.post-3451559288802815822</id><published>2009-07-09T16:47:00.011+02:00</published><updated>2009-07-09T17:26:57.596+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sałatki'/><title type='text'>Gdy nie chce się gotować...</title><content type='html'>&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SlYKAeHpBVI/AAAAAAAAAOo/N6pssRTZR5M/s1600-h/IMG_2826.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 267px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SlYKAeHpBVI/AAAAAAAAAOo/N6pssRTZR5M/s400/IMG_2826.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5356479810005173586" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Szybkie danie na upalne dni. Podobno kuskus jest jak czyste płótno - smak trzeba na nim dopiero namalować. Ja starałam się uchwycić klimat arabski, może Maroka?&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Kuskus "rodem z Maroka"&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;1-1,5 szklanki kuskusu&lt;/p&gt;&lt;p&gt;średni bakłażan&lt;/p&gt;&lt;p&gt;garść pomidorów koktajlowych&lt;/p&gt;&lt;p&gt;garść ciemnych winogron&lt;/p&gt;&lt;p&gt;garść zielonych oliwek&lt;/p&gt;&lt;p&gt;garść migdałów (sparzonych i obranych)&lt;/p&gt;&lt;p&gt;garść świeżej kolendry&lt;/p&gt;&lt;p&gt;oliwa z oliwek (3-4 łyżki)&lt;/p&gt;&lt;p&gt;świeży sok z pomarańczy (1-2 łyżki) - oczywiście może być sok z cytryny, ja akurat miałam z pomarańczy&lt;/p&gt;&lt;p&gt;sos miętowy (1-2 łyżeczki)&lt;/p&gt;&lt;p&gt;sól, pieprz&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Kuskus przygotowałam według przepisu na opakowaniu. Bakłażana pokrojonego w kostkę podsmażyłam. Z oliwy, soku, sosu miętowego zrobiłam sos, doprawiłam go solą oraz pierzem, dodałam do kuskusu i wymieszałam. Następnie dodałam bakłażana, oliwki, migdały, kolendrę i przekrojone na pół pomidorki oraz winogrona. Wymieszałam. Równie dobrze smakuje z wyfiletowanymi cząstkami pomarańczy zamiast winogron (i tutaj obecność soku pomarańczowego w sosie zostaje wyjaśniona - taka wersja była dzień wcześniej :) ).&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SlYLBsPwB8I/AAAAAAAAAO4/1IWvmPwWgWw/s400/IMG_2834.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5356480930488780738" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/416214352835882078-3451559288802815822?l=masalabazaar.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://masalabazaar.blogspot.com/feeds/3451559288802815822/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=416214352835882078&amp;postID=3451559288802815822&amp;isPopup=true' title='3 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/416214352835882078/posts/default/3451559288802815822'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/416214352835882078/posts/default/3451559288802815822'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://masalabazaar.blogspot.com/2009/07/gdy-nie-chce-sie-gotowac.html' title='Gdy nie chce się gotować...'/><author><name>anczito</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03172718208505081865</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SZKo-Ii18pI/AAAAAAAAAAM/adKLxhTnEZU/S220/do+bloga.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SlYKAeHpBVI/AAAAAAAAAOo/N6pssRTZR5M/s72-c/IMG_2826.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-416214352835882078.post-4260038327944880239</id><published>2009-06-02T11:35:00.014+02:00</published><updated>2009-07-02T17:25:31.797+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże'/><title type='text'>Warao</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SiUBzsjiImI/AAAAAAAAANY/_R2vpJdx1DY/s1600-h/IMG_0902.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5342678520590115426" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 267px; CURSOR: hand; HEIGHT: 400px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SiUBzsjiImI/AAAAAAAAANY/_R2vpJdx1DY/s400/IMG_0902.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Warao, "lud łodzi" - od czasów prehistorycznych mieszkańcy delty Orinoko. Nieodłącznie związani z wodą, z Orinoko, którą nazywają "Ojcem Naszej Ziemi". Podobno dzieci potrafią wiosłować zanim nauczą się chodzić. Wyśmienici budowniczowie kanoe oraz nawigatorzy - w czasach podboju Ameryki Południowej, byli poszukiwani przez podróżników do pracy w charakterze cieśli okrętowych i marynarzy. &lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5342679575934233778" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 400px; CURSOR: hand; HEIGHT: 267px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SiUCxIBLbLI/AAAAAAAAANg/qoUKFnTY08Q/s400/IMG_1668.JPG" border="0" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Wierzą, że pierwsi ludzie mieszkali w niebie, gdzie jedynymi zwierzętami były ptaki. Pewnego dnia, podczas polowania, jeden z myśliwych zestrzelił ptaka z taką siłą, że strzała przebiła sklepienie niebieskie i spadła, aż na Ziemię. Myśliwy, skuszony urodzajną glebą, którą zobaczył przez powstałą dziurę, spuścił się na ziemię po bawełnianej nici. Wkrótce dołączyli do niego inni, a po jakimś czasie postanowli na stałe opuścić niebo i zostać na ziemi, którą znamy. &lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5342680058907761378" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 267px; CURSOR: hand; HEIGHT: 400px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SiUDNPPCmuI/AAAAAAAAANo/vsmXCqz5coI/s400/IMG_1183.JPG" border="0" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5342680060702671618" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 400px; CURSOR: hand; HEIGHT: 400px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SiUDNV6-wwI/AAAAAAAAANw/CZz33pKiO9g/s400/dzieci+i+chlopczyk.jpg" border="0" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Jedzą ryby, polują też na ptaki, choć obecnie podstawą ich pożywienia są korzenie ocumo i juki. Nie polują na duże zwierzęta - wierzą, iż są to "ludzie lasu", których krew nie różni się niczym od ludzkiej, zatem ich zjedzenie byłoby równoznaczne z kanibalizmem. &lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5342680881941905058" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 400px; CURSOR: hand; HEIGHT: 400px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SiUD9JRq_qI/AAAAAAAAAN4/IPc1DVC-nWY/s400/dziewczyna.jpg" border="0" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5342680884334826978" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 400px; CURSOR: hand; HEIGHT: 400px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SiUD9SMMFeI/AAAAAAAAAOA/TTB4Iaaz218/s400/chlpoczyk.jpg" border="0" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Warao są doskonałymi wytwórcami koszyków. Podobno tym rzemiosłem zajmują się całe rodziny. Koszyki te są tak gęsto i mocno splatane, że wydają się niemal wykonane z drewna. &lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5342681327867988930" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 400px; CURSOR: hand; HEIGHT: 400px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SiUEXGevC8I/AAAAAAAAAOI/TH2Jp08juFw/s400/koszyk+i+dziewczynka.jpg" border="0" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5342681331285879890" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 400px; CURSOR: hand; HEIGHT: 267px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SiUEXTNn7FI/AAAAAAAAAOQ/CqEUp-1vAxM/s400/IMG_1158.JPG" border="0" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Mieliśmy okazję wybrać się z dwoma Indianami Warao na wycieczkę kanoe po małych kanałach bocznych rzeki. Zabrali nas do dżungli i pokazali, co można w niej znaleźć do jedzenia. Większości rzeczy, które jedliśmy i piliśmy nie jestem w stanie teraz nigdzie odnaleźć i zidentyfikować, poza jedną - Indianie poczęstowali nas świeżo ściętym palmitos. Jakie było moje zdziwienie, gdy odkryłam, że właśnie po raz pierwszy zjedliśmy kontrowersyjne serce palmy. Później jedliśmy je jeszcze raz, ale już marynowane. Muszę przyznać, że swieże palmitos są bardzo smaczne - delikatne, kruche, w smaku przypominały mi może trochę kaczan bardzo młodej kapusty. Ale czy warte śmierci palmy? Dla mnie nie... &lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5342681756027935922" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 400px; CURSOR: hand; HEIGHT: 400px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SiUEwBgBXLI/AAAAAAAAAOY/H-YK7eqwbFY/s400/canoe.jpg" border="0" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5342681760671728610" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 267px; CURSOR: hand; HEIGHT: 400px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SiUEwSzMA-I/AAAAAAAAAOg/wfbf_mhPdJg/s400/IMG_1152.JPG" border="0" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/416214352835882078-4260038327944880239?l=masalabazaar.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://masalabazaar.blogspot.com/feeds/4260038327944880239/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=416214352835882078&amp;postID=4260038327944880239&amp;isPopup=true' title='2 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/416214352835882078/posts/default/4260038327944880239'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/416214352835882078/posts/default/4260038327944880239'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://masalabazaar.blogspot.com/2009/06/warao.html' title='Warao'/><author><name>anczito</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03172718208505081865</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SZKo-Ii18pI/AAAAAAAAAAM/adKLxhTnEZU/S220/do+bloga.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SiUBzsjiImI/AAAAAAAAANY/_R2vpJdx1DY/s72-c/IMG_0902.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-416214352835882078.post-2063265848810508521</id><published>2009-05-22T10:43:00.010+02:00</published><updated>2009-05-22T11:19:39.461+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='na słodko'/><title type='text'>Muffiny z rabarbarem</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/ShZr2TfEE5I/AAAAAAAAANA/z3azZaLzzg0/s1600-h/IMG_2757.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 267px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/ShZr2TfEE5I/AAAAAAAAANA/z3azZaLzzg0/s400/IMG_2757.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5338572988981973906" /&gt;&lt;/a&gt;W przerwie wpomnień z Wenezueli - muffinki z rabarbarem. Do ich upieczenia namawiała Ania ze &lt;a href="http://strawberriesfrompoland.blogspot.com/2009/04/tysiace-mglistych-chwil.html"&gt;Strawberries from Poland&lt;/a&gt;, zarówno na blogu, jak i w &lt;a href="http://fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,94558372.html"&gt;Galerii Potraw&lt;/a&gt;. Długo się nie zastanawiałam - uwielbiam rabarbar, którego kwaskowość przyjemnie przełamuje słodycz ciasta, a że blacha do muffinek kurzyła się w piwnicy...&lt;p align="justify"&gt;Przepis podaję za Anią, która cytowała go za Ptasią :) Dodam, że zdjęcia są inspirowane &lt;a href="http://strawberriesfrompoland.blogspot.com/2009/04/tysiace-mglistych-chwil.html"&gt;rabarbarową sesją&lt;/a&gt; Ani.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/ShZscOp5h7I/AAAAAAAAANQ/LJVM_lIWpB8/s400/IMG_2719.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5338573640520271794" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Muffiny z rabarbarem&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;1 i 1/4 szklanki cukru jasnego muscovado&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;1/3 szklanki oleju&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;1 jajko&lt;br /&gt;2 łyżeczki ekstraktu waniliowego&lt;br /&gt;170 g  rabarbaru pokrojonego w kostkę&lt;br /&gt;1/2 szklanki pokrojonych orzechów włoskich&lt;br /&gt;2 szklanki i 3 łyżki mąki zwykłej&lt;br /&gt;2 łyżeczki proszku do pieczenia&lt;br /&gt;1 łyżeczka sody&lt;br /&gt;1/2 szklanki zarodków pszennych&lt;br /&gt;do posypania: 2 łyżeczki cukru muskowado i 1 łyżeczka cynamonu&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Łączymy 1 1/4 szklanki cukru jasnego muscovado z 1/3 szklanki oleju, 1 jajem, 2 łyżeczkami esencji waniliowej oraz 1 szklanką maślanki. Dodajemy pokrojone w kostkę ok. 170 gr rabarbaru oraz 1/2 szklanki pokrojonych łuskanych orzechów włoskich. Następnie stopniowo wsypujemy suche: 2 szklanki + 3 łyżki mąki zwykłej, 2 łyżeczki proszku do pieczenia, 1 łyżeczkę sody oraz 1/2 szkl. zarodków pszennych. Mieszamy niezbyt dokładnie, tyle, byle się połączyło. Przekładamy do foremek, i posypujemy po wierzchu 2 łyżeczkami cukru zmieszanego z 1 łyżeczką cynamonu. Pieczemy ok. 20-25 w 200 st. U mnie było to 20 minut.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/ShZr2jj2iUI/AAAAAAAAANI/CSAXsotrudQ/s400/mufiny+3.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5338572993297025346" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/416214352835882078-2063265848810508521?l=masalabazaar.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://masalabazaar.blogspot.com/feeds/2063265848810508521/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=416214352835882078&amp;postID=2063265848810508521&amp;isPopup=true' title='1 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/416214352835882078/posts/default/2063265848810508521'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/416214352835882078/posts/default/2063265848810508521'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://masalabazaar.blogspot.com/2009/05/muffiny-z-rabarbarem.html' title='Muffiny z rabarbarem'/><author><name>anczito</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03172718208505081865</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SZKo-Ii18pI/AAAAAAAAAAM/adKLxhTnEZU/S220/do+bloga.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/ShZr2TfEE5I/AAAAAAAAANA/z3azZaLzzg0/s72-c/IMG_2757.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-416214352835882078.post-7333274255648292034</id><published>2009-05-21T13:28:00.023+02:00</published><updated>2009-05-21T15:45:19.663+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże'/><title type='text'>Delta Amacuro</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/ShVM_sJpZkI/AAAAAAAAALQ/VztrqyZlE9Y/s1600-h/IMG_1517.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 267px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/ShVM_sJpZkI/AAAAAAAAALQ/VztrqyZlE9Y/s400/IMG_1517.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5338257590384682562" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Czyli delta Orinoko. 22.500 km² powierzchni, 370 km atlantyckiego wybrzeża i tylko mniej więcej 100 km dróg przejezdnych dla pojazdów lądowych. Reszta to szlaki wodne - plątanina setek odnóg i odgałęzień rzeki Orinoko a na nich łodzie, niezliczone łodzie. To jedna z największych delt na świecie. Orinoko jest poteżna - 2574 km długości, jej dorzecze obejmuje 2 tysiące rzek, które co roku wtłaczają do Atlantyku ponad 1,1 tryliona metrów sześciennych wody.&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/ShVNk_FoxZI/AAAAAAAAALY/JB4m9Rm5iP0/s400/IMG_1173.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5338258231123297682" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;p align="justify"&gt;Wyprawa na te tereny była jedynym pewnym punktem naszego wenezuelskiego planu. W Ciudad Bolivar kupiliśmy wycieczkę w lokalnym biurze turystycznym i przekonani, że wyruszamy wraz z 10 innymi turystami i przewodnikiem mówiącym po angielsku (mój hiszpański zaginął w otchłani przeszłości), pojechaliśmy do Tucupity, skąd wycieczka miała się rozpocząć. Określenie, że nasze zdziwienie było duże, gdy odkryliśmy, że jesteśmy jedynymi turystami, a naszym "przewodnikiem" jest indiańska rodzina w składzie Tata Jose, Mama Isabella i 6-cio miesięczny Fernando, nie jest odpowiednie. Na dodatek okazało się, że obietnica, iż ktokolwiek będzie mówił po angielsku, była trochę na wyrost :) Ale nic to - zapakowaliśmy nasze toboły do łodzi i wyruszyliśmy w nieznane.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/ShVOiQwnRjI/AAAAAAAAALo/1ViAGq9SfaI/s400/rodzinka.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5338259283838977586" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/ShVOb1He3TI/AAAAAAAAALg/2Rv2jZxOnUk/s400/IMG_1758.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5338259173339487538" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Gościliśmy w rodzinnej wiosce Jose - 3 chałupy i 15 mieszkańców. Spaliśmy w drewnianej chatce na palach NA rzece. W hamakach - tak jak wszyscy miejscowi. Wieczorami śmigały pomiędzy nimi nietoperze (ścian chatka nie miała). Jedliśmy to, co ugotowała nam Isabella (i co sami złowiliśmy - np. piranie :) ). &lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/ShVPaoR1NfI/AAAAAAAAALw/NsssmVbJ1n8/s400/IMG_1412.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5338260252224992754" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/ShVPazaVT_I/AAAAAAAAAL4/e-RZjTkqeQA/s400/piranie.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5338260255213441010" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Całymi dniami błądziliśmy łodzią po kanałach obserwując niezliczone ptaki, małpy, żółwie i turkusowe motyle wielkości dłoni. Obserwowaliśmy życie miejscowych, podziwialiśmy spektakularne zachody słońca. &lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/ShVQT56s10I/AAAAAAAAAMA/roHj0d65O8o/s400/zwierzęta.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5338261236212356930" /&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 267px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/ShVQUWlN8AI/AAAAAAAAAMY/kK4di6ejlz8/s400/IMG_1396.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5338261243906879490" /&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/ShVaKTqnCFI/AAAAAAAAAMo/KYEQZM_hFkk/s400/papugi+4.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5338272066441775186" /&gt; &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/ShVafQ3LWiI/AAAAAAAAAM4/IW7KqKk8Ifk/s1600-h/ludzie+1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/ShVafQ3LWiI/AAAAAAAAAM4/IW7KqKk8Ifk/s400/ludzie+1.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5338272426466433570" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/416214352835882078-7333274255648292034?l=masalabazaar.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://masalabazaar.blogspot.com/feeds/7333274255648292034/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=416214352835882078&amp;postID=7333274255648292034&amp;isPopup=true' title='4 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/416214352835882078/posts/default/7333274255648292034'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/416214352835882078/posts/default/7333274255648292034'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://masalabazaar.blogspot.com/2009/05/delta-amacuro.html' title='Delta Amacuro'/><author><name>anczito</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03172718208505081865</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SZKo-Ii18pI/AAAAAAAAAAM/adKLxhTnEZU/S220/do+bloga.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/ShVM_sJpZkI/AAAAAAAAALQ/VztrqyZlE9Y/s72-c/IMG_1517.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-416214352835882078.post-3440781522925825652</id><published>2009-05-20T11:21:00.013+02:00</published><updated>2009-05-20T14:08:49.764+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże'/><title type='text'>Wenezuela</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/ShPZ-Sjp8sI/AAAAAAAAAKA/BfZPMocEXRs/s1600-h/IMG_1889.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 267px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/ShPZ-Sjp8sI/AAAAAAAAAKA/BfZPMocEXRs/s400/IMG_1889.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5337849647520674498" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Wróciliśmy. Cali i zdrowi - wbrew czarnym proroctwom niektórych ;) Nasze pierwsze spotkanie z Ameryką Południową. Udane.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Wenezuela zachwyca przyrodą i właśnie takich wrażeń szuka większość odwiedzających ją turystów. Canaima z najwyższym wodospadem świata Salto del Angel, niesamowite tepui z endemiczną fauną i florą, delta Orinoko kusząca nieziemską zielenią, tysiącami ptaków i domami na palach Indian Warao, Los Llanos, gdzie można zapolować na anakondę, postrzępione szczyty Andów oraz karaibskie plaże i archipelagi wysepek, jak rajskie Los Roques - a to tylko część atrakcji... Trudno wybrać - zwłaszcza, gdy tak jak my, ma się do dyspozycji tylko kilkanaście dni.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 267px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/ShPbGzNVqJI/AAAAAAAAAKI/TOyRy9Wl3r8/s400/IMG_1937.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5337850893236021394" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/ShPbHJqbTUI/AAAAAAAAAKQ/iWEV4_qZ4iQ/s400/IMG_1857.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5337850899263606082" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/ShPbHsQtpKI/AAAAAAAAAKY/2EPw3opLYxU/s400/IMG_2047.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5337850908550997154" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Co oprócz przyrody? Przede wszystkim stare amerykańskie samochody, jakby przeniesione z filmów z lat 60 i 70-tych. Choć stare, wciąż drogie i nie tracą na wartości - jak się dowiedzieliśmy, na nowe są zapisy i wieloletnie kolejki, więc leciwe krążowniki szos trzymają cenę. A że dużo palą? Wenezuelczykom cena paliwa nie spędza snu z powiek - mają najtańszą benzynę na świecie - za 1 dolara można zatankować ok. 60 litrów! Tania ropa ma dodatkowy "skutek uboczny" - tani prąd. W związku z tym światło nigdy nie gaśnie! Powszechnym widokiem są żarówki porozwieszane w ogrodach palące się w środku dnia.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/ShPcX36I47I/AAAAAAAAAKo/9NOyhA8Vk4o/s400/IMG_0860.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5337852286067073970" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/ShPcXuVMTfI/AAAAAAAAAKg/871lSZr1Io0/s400/wenezuela+1.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5337852283496189426" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Czuć unoszący się nad krajem duch socjalizmu i Chaveza. Wszędobylskie plakaty "Chavez si". Wywołujące uczucie lekkiego niepokoju hasła: "Partia, socjalizm lub śmierć"... Nie brakuje absurdów w postaci sztucznego kursu dolara, który skutecznie zatruwa życie i miejscowym i turystom. Każdy zaczyna swoją wizytę w tym kraju złamaniem prawa i wymianą pieniędzy na czarnym rynku.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/ShPdRqnrN2I/AAAAAAAAAKw/YS-j_W8KZkQ/s400/wenezuela+2.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5337853278932383586" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Czym byliśmy zawiedzeni? Wenezuelską kuchnią. Ale o tym później.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/ShPdRj6huYI/AAAAAAAAAK4/bto2kB6jWEA/s400/wenezuela+4.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5337853277132405122" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/416214352835882078-3440781522925825652?l=masalabazaar.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://masalabazaar.blogspot.com/feeds/3440781522925825652/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=416214352835882078&amp;postID=3440781522925825652&amp;isPopup=true' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/416214352835882078/posts/default/3440781522925825652'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/416214352835882078/posts/default/3440781522925825652'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://masalabazaar.blogspot.com/2009/05/wenezuela.html' title='Wenezuela'/><author><name>anczito</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03172718208505081865</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SZKo-Ii18pI/AAAAAAAAAAM/adKLxhTnEZU/S220/do+bloga.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/ShPZ-Sjp8sI/AAAAAAAAAKA/BfZPMocEXRs/s72-c/IMG_1889.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-416214352835882078.post-6717876232424626937</id><published>2009-04-27T13:20:00.020+02:00</published><updated>2009-06-30T12:59:28.194+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bułeczki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kuchnia amerykańska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='z grilla'/><title type='text'>Hamburgery</title><content type='html'>&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SfaqxjtbpcI/AAAAAAAAAJY/e6jZtcwqRM4/s1600-h/IMG_0701.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 267px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SfaqxjtbpcI/AAAAAAAAAJY/e6jZtcwqRM4/s400/IMG_0701.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5329634977415669186" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Piękna weekendowa pogoda zachęcała do odkurzenia grilla. Sezon rozpoczęliśmy nowością w naszym menu - domowymi hamburgerami. Do zadania podeszłam ambitnie postanawiając przyrządzić je samodzielnie od A do Z, łącznie z bułkami. Zadanie o tyle karkołomne, że nigdy nie piekłam niczego w stylu bułek, czy też chleba... W ogóle mało piekę... O dziwo bułeczki się udały, chociaż nie zabrakło chwil zwątpienia :) Przepis na bułeczki hamburgerowe podpatrzyłam u Liski na blogu &lt;a href="http://whiteplate.blogspot.com/2008/01/bueczki-hamburgerowe.html"&gt;White Plate:&lt;/a&gt; &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Hamburger Buns&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Ilośc 8 dużych buleczek&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3/4 szkl cieplej wody&lt;br /&gt;1/3 szkl mleka w proszku&lt;br /&gt;2 łyżki masła, roztopionego i ostudzonego&lt;br /&gt;1,5 łyżki cukru&lt;br /&gt;3/4 łyżeczki soli&lt;br /&gt;1 łyżeczka drożdży instant&lt;br /&gt;1 jajko&lt;br /&gt;2,5 szklanki mąki&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do posmarowania bułek:&lt;br /&gt;1 żółtko &lt;br /&gt;1 łyżka mleka&lt;br /&gt;sezam&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wodę, mleko, masło i cukier umieścić w misce i wymieszać. Dodać drożdże, zamieszać i odstawić na 10 minut. Dodać jajko, połowę mąki i sól, zagnieść (można mikserem). Powoli dodawać resztę mąki. Zagnieść gładkie ciasto - powinno być elastyczne i się nie lepić, ale nie należy dodawać zbyt dużo dodatkowej mąki. Ciasto przełożyć do miski, przykryć ściereczką i odstawic do wyrośnięcia na 45 minut. Po tym czasie uformować 8 bułeczek, które należy po uformowaniu w kulkę, spłaszczyć dłonią. Bułeczki ułożyć na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, przykryć ściereczką i zostawić do wyrośnięcia na 45 minut. Piekarnik nagrzać do 200 st C. Wyrośniete bułeczki posmarować żółtkiem wymieszanym z mlekiem, posypać sezamem. wstawić do piekarnika i piec 13-15 minut. Po upieczeniu ostudzić.&lt;/div&gt;&lt;/p&gt;&lt;div align="justify"&gt;Jak już wspomniałam, były chwile zwątpenia... Po pierwszym wyrastaniu okazało się, że ciasto coś nie za bardzo wyrosło... Bułeczki zostały jednak uformowane, a ja modląc się w duchu, żeby choć trochę urosły, pojechałam do piekarni... Na szczęście plan B nie musiał być realizowany - bułeczki urosły, pieknie się upiekły i były pyszne :)&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/Sfaqxz8JDCI/AAAAAAAAAJg/NN8bcb97sB4/s1600-h/hamburgery+1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/Sfaqxz8JDCI/AAAAAAAAAJg/NN8bcb97sB4/s400/hamburgery+1.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5329634981772332066" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Hamburgery tex-mex&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;0,5 - 0,7 kg zmielonego mięsa wołowego&lt;div align="justify"&gt;1 mała cebula&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;1 łyżeczka przyprawy chilli con carne&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;1 łyżeczka zmielonego kuminu&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;garść posiekanej kolendry&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;2 łyżeczki musztrady dijon&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;ząbek czosnku (przepuszczony przez praskę)&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;sól, pieprz&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div align="justify"&gt;Drobno posiekaną cebulkę zeszkliłam i dodałam do mięsa wraz z pozostałymi przyprawami. Soli i pierzu trzeba dodać do smaku. Całość wyrabiałam kilka minut. Uformowałam kotlety, które wylądowały na grillu.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;W roli dodatków wystąpiły pomidory, ser (można go położyć na kotlety na grillu, żeby się rozpuścił), sałata lodowa, cebula czerwona i biała, ogórki konserwowe i różne sosy (ketchup, salsa ranchera, niektórzy domagali się majonezu...). Każdy samodzielnie komponował swoją kanapkę - udała się nawet konstrukcja w stylu "BigMac'a" :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SfarcNKmBVI/AAAAAAAAAJo/kNIHfDg0Jck/s1600-h/hamburgery+3.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SfarcNKmBVI/AAAAAAAAAJo/kNIHfDg0Jck/s400/hamburgery+3.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5329635710098343250" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SfasEc65X7I/AAAAAAAAAJ4/jDmDxO-ZWO8/s1600-h/grill+1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SfasEc65X7I/AAAAAAAAAJ4/jDmDxO-ZWO8/s400/grill+1.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5329636401522237362" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/416214352835882078-6717876232424626937?l=masalabazaar.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://masalabazaar.blogspot.com/feeds/6717876232424626937/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=416214352835882078&amp;postID=6717876232424626937&amp;isPopup=true' title='6 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/416214352835882078/posts/default/6717876232424626937'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/416214352835882078/posts/default/6717876232424626937'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://masalabazaar.blogspot.com/2009/04/hamburgery.html' title='Hamburgery'/><author><name>anczito</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03172718208505081865</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SZKo-Ii18pI/AAAAAAAAAAM/adKLxhTnEZU/S220/do+bloga.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SfaqxjtbpcI/AAAAAAAAAJY/e6jZtcwqRM4/s72-c/IMG_0701.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-416214352835882078.post-2917954918959722542</id><published>2009-04-24T10:18:00.012+02:00</published><updated>2009-07-02T17:33:00.047+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><title type='text'>Szparagi z bakłażanem i zapiekanym kozim serem</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SfGAezxwm4I/AAAAAAAAAJI/5ghEz5yRZvU/s1600-h/IMG_0521.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5328181100939352962" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 267px; CURSOR: hand; HEIGHT: 400px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SfGAezxwm4I/AAAAAAAAAJI/5ghEz5yRZvU/s400/IMG_0521.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wiosna w pełni, może już lato nawet. Chciałoby się jeść tylko same warzywa i owoce. Z ostatniej wyprawy do kraju, który bardziej promuje własną produkcję rolną niż "nasz" aktualny, wróciłam objuczona torbami pełnymi jej płodów. Był wśród nich piękny pęczek zielonych szparagów. Warzywo to przyrządzałam, jak do tej pory, może dwa razy, nie posiadam więc zbyt wielu sprawdzonych przepisów. Zaglądnęłam do lodówki, gdzie znalazłam dopominający się szybkiej utylizacji serek kozi i tak powstał wczorajszy lunch.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Szparagi z bakłażanem i zapiekanym kozim serem&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;pęczek zielonych szparagów&lt;/p&gt;&lt;p&gt;8 plastrów średniego bakłażana&lt;/p&gt;&lt;p&gt;garść pomidorków koktajlowych&lt;/p&gt;&lt;p&gt;2 plastry koziej rolady&lt;/p&gt;&lt;p&gt;vinegret musztardowo-miodowy (łyżka octu winnego, 3 łyżki oliwy, łyżeczka miodu, łyżeczka musztardy dijon, czarny pieprz, sól)&lt;/p&gt;&lt;p&gt;łyżka miodu&lt;/p&gt;&lt;p&gt;łyżka oliwy&lt;/p&gt;&lt;p&gt;płatki chilli&lt;/p&gt;&lt;p&gt;sól, pieprz&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Na odrobinie oliwy usmażyłam plastry bakłażana i odsączyłam je na papierowym ręczniku (idealnie byłoby usmażyć je na patelni grillowej, ale niestety kuchenka indukcyjna, na której muszę gotować od jakiegoś czasu, odmawia współpracy z moimi patelniami...). Szparagi blanszowałam przez 2 minuty po czym przełożyłam je na blachę, skropiłam oliwą, posypałam pieprzem oraz solą i wstawiłam na kilka minut pod grilla. Na drugiej blaszce w taki sam sposób przygotowałam przekrojone na pół pomidorki koktajlowe. Plastry sera polałam odrobiną miodu, posypałam pieprzem oraz płatkami chilli i położyłam obok pomidorów (ser odrobinę się rozlewa - przynajmniej mi się rozlał - więc dobrze jest ułożyć go na kawałkach folii aluminiowej i zagiąć brzegi robiąc takie "korytko"). Blachę z serem i pomidorami wstawiłam na górny poziom pod grilla, na dolnym zostawiając szparagi (w ten sposób pozostały ciepłe, ale już się nie grillowały). Na talerzach ułożyłam plastry bakłażana, szparagi, posypałam pomidorkami i polałam całość vinegretem. Na wierzchu spoczął ser. Naszym zdaniem to był bardzo udany lunch...&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SfGvMOW5I5I/AAAAAAAAAJQ/rkkDz0SCHrs/s1600-h/IMG_0537.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5328232458703414162" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 267px; CURSOR: hand; HEIGHT: 400px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SfGvMOW5I5I/AAAAAAAAAJQ/rkkDz0SCHrs/s400/IMG_0537.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/416214352835882078-2917954918959722542?l=masalabazaar.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://masalabazaar.blogspot.com/feeds/2917954918959722542/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=416214352835882078&amp;postID=2917954918959722542&amp;isPopup=true' title='3 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/416214352835882078/posts/default/2917954918959722542'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/416214352835882078/posts/default/2917954918959722542'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://masalabazaar.blogspot.com/2009/04/szparagi-z-bakazanem-i-zapiekanym-kozim.html' title='Szparagi z bakłażanem i zapiekanym kozim serem'/><author><name>anczito</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03172718208505081865</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SZKo-Ii18pI/AAAAAAAAAAM/adKLxhTnEZU/S220/do+bloga.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SfGAezxwm4I/AAAAAAAAAJI/5ghEz5yRZvU/s72-c/IMG_0521.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-416214352835882078.post-3943827323747920981</id><published>2009-04-20T12:05:00.006+02:00</published><updated>2009-04-20T12:18:22.204+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże'/><title type='text'>Pieniądze...</title><content type='html'>&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SexJWs_SEoI/AAAAAAAAAJA/hfWRaARhQFs/s1600-h/P1060937.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SexJWs_SEoI/AAAAAAAAAJA/hfWRaARhQFs/s400/P1060937.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5326713113654989442" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;"(...) Panie Kapuczycky, czy pan wie, co to znaczy pieniądz w kraju biednym? Pieniądz w kraju biednym i w kraju bogatym są to dwie różne rzeczy! Pieniądz w kraju bogatym jest papierem wartościowym, za który na rynku kupuje pan towary. Jest pan po prostu nabywcą, nawet milioner jest tylko nabywcą. Może on nabywać więcej, ale pozostaje on jednym z nabywających i tylko nim. A w kraju biednym? W takim kraju pieniądz to wspaniały, gęsty, odurzający, osypany wiecznym kwiatem żywopłot, którym odgradza się pan od wszystkiego. Przez ten żywopłot pan nie widzi pełzającej biedy, nie czuje smrodu nędzy, nie słyszy głosów dochodzących z ludzkiego dna. Ale jednocześnie pan wie, że to wszystko istnieje, i odczuwa pan dumę z powodu swojego żywopłotu. Pan ma pieniądze, to znaczy, pan ma skrzydła. Pan jest rajskim ptakiem, który budzi podziw. Czy może pan sobie wyobrazić, żeby w Holandii zebrał się tłum ludzi oglądać bogatego Holendra? Albo w Szwecji, albo w Australii? A u nas - tak. U nas, jeśli pojawi się książe, ludzie pobiegną go zobaczyć. Pobiegną zobaczyć milionera i potem będą długo chodzić i mówić - widziałem milionera. Pieniądz przekształci panu własny kraj w ziemię egzotyczną. Wszystko zacznie pana dziwić - to, jak ludzie żyją, to, o co się martwią, i pan będzie mówić: nie, to niemożliwe. Pan zacznie coraz czściej powtarzać: nie, to niemożliwe. Bo pan będzie już należał do innej cywilizacji, a pan przecież zna prawo kultury - że dwie cywilizacje nie potrafią się dobrze poznać i zrozumieć. Pan zacznie głuchnąć i ślepnąć. Pan będzie dobrze czuł się w swojej, otoczonej żywopłotem cywilizacji, ale sygnały drugiej cywilizacji będą dla pana tak niepojęte, jakby wysyłali je mieszkańcy planety Wenus. Jeżeli będzie pan miał ochotę, pan będzie mógł stać się odkrywcą w swoim własnym kraju. Pan może stać się Kolumbem, Magellanem, Livingstone'em. Ale ja wątpię, żeby pan miał na to ochotę. Takie wyprawy są niebezpieczne, a pan przecież nie jest szaleńcem. Pan jest już człowiekiem swojej cywilizacji, pan będzie jej bronić i o nią walczyć. Pan będzie podlewać swój żywopłot. (...)"&lt;br /&gt;[Cesarz, Ryszard Kapuściński]&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słowa te przeczytałam w Indiach. To było jak uderzenie. Pierwszy raz książka tak dokładnie nazwała otaczającą mnie rzeczywistość, jednocześnie tak trafnie ją objaśniając. Widziałam te dwie cywilizacje i ten żywopłot, i to jak starannie jest pielęgnowany. Pamiętam jak dziwiło mnie to, że osoby z wysokich, bogatych kręgów indyjskich zachowują się tak, jakby to morze slumsów za oknem 5* hoteli nie istniało. Jak szokował "niewidzący" wzrok przesuwający się po służbie. Pamiętam, jakie wywołaliśmy zdziwienie mówiąc "dobry wieczór" do szofera... Pamiętam, jak inni goście osłupiali przysłuchowali się naszym pogaduszkom z boy'ami hotelowymi. Teraz już wiem, tak musiało być...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I pamiętam, jak jechaliśmy klimatyzownym samochodem z przyciemnianymi szybami na proszoną kolację do jednego z hoteli Taj. I jak ze zdziwieniem stwierdziliśmy, że te obrazy bombajskiej ulicy przesuwające się za oknem wyglądają jak film, jak film z innego świata... Szybko otworzyłam okno.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SexJWajAUkI/AAAAAAAAAI4/Huq7myjrAD8/s1600-h/P1060337.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SexJWajAUkI/AAAAAAAAAI4/Huq7myjrAD8/s400/P1060337.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5326713108704547394" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/416214352835882078-3943827323747920981?l=masalabazaar.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://masalabazaar.blogspot.com/feeds/3943827323747920981/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=416214352835882078&amp;postID=3943827323747920981&amp;isPopup=true' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/416214352835882078/posts/default/3943827323747920981'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/416214352835882078/posts/default/3943827323747920981'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://masalabazaar.blogspot.com/2009/04/pieniadze.html' title='Pieniądze...'/><author><name>anczito</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03172718208505081865</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SZKo-Ii18pI/AAAAAAAAAAM/adKLxhTnEZU/S220/do+bloga.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SexJWs_SEoI/AAAAAAAAAJA/hfWRaARhQFs/s72-c/P1060937.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-416214352835882078.post-6416645218934826048</id><published>2009-04-15T16:11:00.040+02:00</published><updated>2009-04-17T10:05:59.640+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże'/><title type='text'>Vama Veche</title><content type='html'>&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SecBg3q0BRI/AAAAAAAAAHA/jfMBilK3XxU/s1600-h/IMG_6877.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 267px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SecBg3q0BRI/AAAAAAAAAHA/jfMBilK3XxU/s400/IMG_6877.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5325226748599862546" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;div align="justify"&gt;Niewielki skrawek wybrzeża tuż przy rumuńsko-bułgarskiej granicy - jakże inny od zalanych betonem czarnomorskich kurortów, takich jak Mamaia. Dosłownie "stare przejście graniczne".  W czasach komunistycznych miejsce wypoczynku intelektualistów, opozycjonistów i artystów, co dziwne tolerowanych przez Ceauşescu, o ile mieli przy sobie dokumenty. Bliskość granicy uchroniła Vama Veche przed masową turystyką i rozbudową, która zmieniła pozostałe rumuńskie nadmorskie miejscowości w betonowe molochy. Aby ochronić wioskę, uruchomiono kampanię "Save Vama Veche" - entuzjastom atmosfery tego miejsca udało się doprowadzić w 2004 roku do ustanowienia prawa zakazującego powstawania nowych budynków oraz asfaltowania dróg.&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/Seg3GRmAV0I/AAAAAAAAAHI/T3BEna628pA/s400/vv5.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5325567140307162946" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/p&gt; &lt;/p&gt;Dla nas wrażenie było niesamowite - po całym dniu błąkania się po rumuńskim wybrzeżu w poszukiwaniu miejsca, które zatrzymałoby nas choć na chwilę, wjechaliśmy do zakurzonej, drewnianej wioski z włóczącymi się po niej ludźmi, którzy wyglądali, jakby właśnie wrócili z 3 miesięcznej tułaczki po Indiach, i już wiedzieliśmy, że zostajemy. Bite drogi, ledwo trzymające się kupy drewniane budynki, ze dwa sklepy... Na plaży knajpy zbite z desek wyrzuconych przez morze, namioty beztrosko rozbite tuż pod znakami "No camping" i paradujący między nimi nudyści. Tanie piwo, podłe drinki, luz... Wieczorami w plażowych barach toczą się leniwe dyskusje nad partyjką szachów, wspierane litrami taniej sangri. Rozpalają się dzikie ogniska. Im dalej w noc, tym głośniej gra muzyka, a plaża zmienia się w parkiet... Patrzylismy na siebie z niedowierzaniem - jak bardzo tam nieeuropejsko, jak bardzo nam przypomina...&lt;/p&gt;&lt;/p&gt; &lt;/p&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/Seb9s-XnRgI/AAAAAAAAAGg/YiVybCPZH4I/s400/IMG_6829.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5325222558510302722" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/Seb-Z8_W8bI/AAAAAAAAAGw/VHHavngyA2k/s400/IMG_6848.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5325223331234247090" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/416214352835882078-6416645218934826048?l=masalabazaar.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://masalabazaar.blogspot.com/feeds/6416645218934826048/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=416214352835882078&amp;postID=6416645218934826048&amp;isPopup=true' title='2 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/416214352835882078/posts/default/6416645218934826048'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/416214352835882078/posts/default/6416645218934826048'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://masalabazaar.blogspot.com/2009/04/vama-veche.html' title='Vama Veche'/><author><name>anczito</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03172718208505081865</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SZKo-Ii18pI/AAAAAAAAAAM/adKLxhTnEZU/S220/do+bloga.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SecBg3q0BRI/AAAAAAAAAHA/jfMBilK3XxU/s72-c/IMG_6877.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-416214352835882078.post-6952379165326859585</id><published>2009-04-02T16:00:00.015+02:00</published><updated>2009-04-09T16:55:26.745+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='na słodko'/><title type='text'>Sernik londyński</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SdTT5BC1-BI/AAAAAAAAAFQ/PVj0VaZUGaU/s1600-h/IMG_0302.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 267px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SdTT5BC1-BI/AAAAAAAAAFQ/PVj0VaZUGaU/s400/IMG_0302.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5320110036317763602" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Przyznam się, że pieczenie ciast i przyrządzanie deserów nie jest moją najmocniejszą stroną. Do niedawna szczytem moich osiągnięć była dość swobodna wariacja na temat trifle. Ale postanowiłam się za siebie wziąć i opanować przynajmniej podstawowy zestaw klasycznych deserów. A później zobaczymy...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przez całe lata jedynym sernikiem, jaki jadłam był sernik mojej Mamy - inne zawsze były dla mnie za słodkie i za ciężkie. Aż pewnego razu zamówliśmy sernik w jednej z restauracji za granicą i to było to - lekka, piankowa konsystencja i kwaskowy smak. Coś zupełnie odmiennego od polskich serników. Od tej pory polowaliśmy na taki właśnie sernik, a ja w trakcie lektury kulinarnych blogów, doznałam olśnienia - sernik londyński! &lt;p align="justify"&gt;Przepis zaczerpnęłam z blogu &lt;a href="http://mojewypieki.blox.pl/2007/04/Sernik-londynski.html"&gt;Moje wypieki&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Sernik londyński&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;Składniki na spód:&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;150 g ciastek digestive&lt;br /&gt;75 g masła, roztopionego&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Składniki na masę serową:&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;600 g kremowego twarożku (może być 3-krotnie mielony)&lt;br /&gt;150 g cukru pudru&lt;br /&gt;3 duże jajka&lt;br /&gt;3 duże żółtka jajek&lt;br /&gt;1,5 łyżeczki ekstraktu waniliowego (można dać cukier waniliowy)&lt;br /&gt;1,5 łyżki soku z cytryny&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Polewa:&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;145 ml kwaśnej śmietany&lt;br /&gt;1 łyżka cukru pudru&lt;br /&gt;pół łyżeczki ekstraktu z wanilii (może być kilka kropel aromatu waniliowego)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozgniotłam ciasteczka na okruchy, dodałam masło i wyrobiłam. Wyłożyłam ciasteczkową masą spód tortownicy o średnicy 20 cm, przyciskając palcami. Schłodziłam formę w lodówce, w międzyczasie przygotowując masę serową. Ubiłam serek aż stał się gładki, dodałam cukier. Wbijałam jajka i żółtka jajek, dodałam wanilię i sok z cytryny. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozgrzałam piekarnik do 180 stopni.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;Sernik  piecze się w kąpieli wodnej. Zagotowałam wodę w czajniku. Owinęłam formę podwójnie złożoną folią, włożyłam do większej tortownicy. To ma chronić sernik od wody, w trakcie pieczenia w kąpieli wodnej. Wlałam masę serową do formy z ciasteczkowym spodem i  gorącą wodę do większej formy, mniej więcej do połowy wysokości. W tym momencie odkryłam, że moja większa tortownica nie jest szczelna, co zaskutkowało zalaniem wrzątkiem całego blatu i połowy podłogi :) Po gorączkowym poszukiwaniu znalazłam blaszkę (szczelną), którą zastąpiłam tortownicę. Wstawiłam całość do piekarnika, dokonując epokowego odkrycia, iż lepiej jest wlewać wrzątek do blaszki po wstawieniu całej tej konstrukcji do piekarnika, niż lawirować po kuchni z wrzątkiem w wyginającej się blaszce. Piekłam sernik 50 minut, aż powierzchnia sernika  ścięła się na tyle, aby polewa nie wsiąkła. Ubiłam śmietanę z cukrem i wanilią, rozsmarowałam na powierzchni sernika i wstawiłam do piekarnika jeszcze na 10 minut. Ten rodzaj sernika jest wilgotny i nie piecze się go do tzw. "suchego patyczka".&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;Ostrożnie wyjęłam sernik z piekarnika, odpakowałam formę z folii, ostudziłam i wstawiłam na całą noc do lodówki.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Sernik był przepyszny. Podałam go z prostym sosem z owoców leśnych - owoce (mrożone) zagotowałam z odrobiną wody, odrobiną cukru muscovado i kilkoma łyżkami porto. &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Przy okazji odkryłam, że sernik nie jest wdzięcznym obiektem do fotografowania...&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SdTV7S2fcuI/AAAAAAAAAFo/FUj4paKqQOw/s400/IMG_0332.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5320112274480788194" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/416214352835882078-6952379165326859585?l=masalabazaar.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://masalabazaar.blogspot.com/feeds/6952379165326859585/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=416214352835882078&amp;postID=6952379165326859585&amp;isPopup=true' title='2 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/416214352835882078/posts/default/6952379165326859585'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/416214352835882078/posts/default/6952379165326859585'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://masalabazaar.blogspot.com/2009/04/sernik-londynski.html' title='Sernik londyński'/><author><name>anczito</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03172718208505081865</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SZKo-Ii18pI/AAAAAAAAAAM/adKLxhTnEZU/S220/do+bloga.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SdTT5BC1-BI/AAAAAAAAAFQ/PVj0VaZUGaU/s72-c/IMG_0302.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-416214352835882078.post-2292424390404755431</id><published>2009-03-31T11:40:00.023+02:00</published><updated>2009-04-14T08:30:36.778+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kuchnia indyjska'/><title type='text'>Tikka</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SdSOTenhidI/AAAAAAAAAFA/xZhq3iCRcY4/s1600-h/IMG_0355.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 267px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SdSOTenhidI/AAAAAAAAAFA/xZhq3iCRcY4/s400/IMG_0355.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5320033525118896594" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;Przystawka podczas kolacji w Indiach lub (z przymusu) w restauracji indyjskiej gdzieś tam? W naszym przypadku to prosty wybór - tikka. Czy to panir, czy kurczak, czy baranina - zawsze smakuje. Tym razem postanowiłam przerobić naszą ulubioną przystawkę na danie główne, tzn. przyrządziłam panir i beef tikka (wiem, wiem, ale cóż wołowina po prostu była w lodówce) w ilościach hurtowych. Danie w tej wersji mało pracochłonne, ale czasochłonne - trzeba mu poświęcić 2 dni. No chyba, że ma się pod ręką gotowy panir... Ja nie miałam i robiłam go sama - zupełnie na oko i nie trzymając się żadnych sztywnych proporcji (jak dotąd wychodzi). Zagotowałam 2 litry mleka, dodałam sok z cytryny (z 1 lub 1,5) i mieszałam na małym ogniu, aż ser ładnie oddzielił się od serwatki. Przelałam całość na sitko wyłożone gazą, a następnie ostrożnie (żeby się nie poparzyć) odcisnęłam i ukształtowałam ser zwijając gazę. Panir leżał sobie pod obciążeniem na sitku przez kilka godzin, a potem nocował w lodówce. Uff, a następnego dnia zabrałam się za przygotowania właściwe...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Tikka&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;ok. 4 cm imbiru&lt;/p&gt;&lt;div align="justify"&gt;5 ząbków czosnku&lt;/div&gt;&lt;p align="justify"&gt;2 łyżeczki garam masala (najlepiej świeżo zrobionej)&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;2 łyżeczki tandoori masala&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;2 łyżeczki chaat masala&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;1 łyżeczka kuminu w proszku&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;1 łyżeczka kurkumy&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;1 płaska łyżeczka chili&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;szczypta czerwonego barwnika spożywczego&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;5 łyżek jogurtu naturalnego typu greckiego&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Wszystkie przyprawy, oprócz barwnika, zmiksowałam w blenderze do uzyskania pasty - nie jestem pewna, czy barwnik nie zafarbowałby blendera trwale na wściekle czerwony kolor, więc wolałam dodać go już w ceramicznej misce (mam barwnik prosto z indyjskiego sklepu - strasznie skuteczny w barwieniu dosłownie wszystkiego :) ). Następnie w misce wymieszałam powstałą pastę z jogurtem i barwnikiem. Marynata ma być bardzo aromatyczna i dość ostra - ja próbuję na koniec i w razie potrzeby dodaję przypraw (a i tak wcześniej moje "łyżeczki" są bardzo kopiaste). Marynatę podzieliłam na dwie części - do jednej wrzuciłam pokrojony w kostke panir, a do drugiej wołowinę (też w kostce), przykryłam i wstawiłam do lodówki na 6 godzin. Po tym czasie nadziałam wołowinę na patyczki do szaszłyków, a panir rozłożyłam w płytkim naczyniu do zapiekania dorzucając paprykę pokrojoną w kostkę i cebulę w ćwiartkach - warzywa lekko obtoczyłam w resztkach marynaty po panirze. Panir też można nadziać na patyczki, ale mi się trochę kruszył i było mi szkoda strat. Z braku pieca tandoor rozgrzałam podwójny grill na maksymalną temperaturę (w moim przypadku było to 230 stopni). Grillowałam, kilkanaście minut, aż marynata przeschła i zaczęła lekko dymić. Stopień zgrillowania oczywiście zależy od upodobań.&lt;/p&gt;&lt;div align="justify"&gt;Jako, że B. źle znosi brak sosu, w którym mógłby maczać swoje ulubione chlebki ;) , przyrządziałam jeszcze chana masala (czyli ciecierzycę z przyprawami w pomidorach) na szybko wg. własnego pomysłu.&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Chana masala&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;p align="justify"&gt;łyżka ghee&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;1 cebula&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;puszka ciecierzycy&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;puszka krojonych pomidorów&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;3 łyżeczki chana masala&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;2 łyżeczki garam masala&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;2 łyżeczki kuminu w proszku&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;kilka liści curry&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;1 łyżka jogurtu naturalnego&lt;/p&gt;Na ghee podsmażyłam posiekaną cebulę, dorzuciłam odsączoną ciecierzycę i przyprawy. Obtoczyłam ciecierzycę w przyprawach i podsmażyłam przez minutę. Dorzuciałam pomidory oraz jogurt i gotowałam przez 10 -15 minut na małym ogniu.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Całość zjedliśmy z chlebkami paratha z indyjskiego sklepu. Surowe, mrożone, do samodzielnego upieczenia na suchej patelni - muszę powiedzieć, że to najlepsze kupne, sklepowe indyjskie pieczywo, jakie zdarzyło nam się jeść. Oczywiście całość posypana kolendrą...&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SeQtcfJHC8I/AAAAAAAAAF4/w-5D-RCeO-g/s1600-h/do+bloga+poprwione.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 267px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SeQtcfJHC8I/AAAAAAAAAF4/w-5D-RCeO-g/s400/do+bloga+poprwione.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5324430626878065602" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/416214352835882078-2292424390404755431?l=masalabazaar.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://masalabazaar.blogspot.com/feeds/2292424390404755431/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=416214352835882078&amp;postID=2292424390404755431&amp;isPopup=true' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/416214352835882078/posts/default/2292424390404755431'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/416214352835882078/posts/default/2292424390404755431'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://masalabazaar.blogspot.com/2009/03/tikka.html' title='Tikka'/><author><name>anczito</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03172718208505081865</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SZKo-Ii18pI/AAAAAAAAAAM/adKLxhTnEZU/S220/do+bloga.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SdSOTenhidI/AAAAAAAAAFA/xZhq3iCRcY4/s72-c/IMG_0355.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-416214352835882078.post-3745220967803993326</id><published>2009-03-24T21:00:00.014+01:00</published><updated>2009-03-25T12:56:09.500+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże'/><title type='text'>Goa</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/ScoK6d24u8I/AAAAAAAAAEQ/EOdoDoiykmM/s1600-h/P1070515.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/ScoK6d24u8I/AAAAAAAAAEQ/EOdoDoiykmM/s400/P1070515.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5317074309627820994" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;Znowu dzisiaj padał śnieg... Ech, ta nasza Środkowa Europa - w Polsce zima, tutaj też... A ja już się nie mogę doczekać słońca. A gdzie indziej jest, przecież wiem...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Myślami uciekam do ciepłych miejsc, do słońca, morza, plaży. Goa - kontrowersyjne miejsce. Dawniej ostoja hippisów, niepokornych podróżników. Dziś popularny kierunek turystyczny, wybierany przez spragnionych słońca Anglików, Niemców i Rosjan, głównie w średnim wieku. Dla niektórych Goa "się skończyło". Ja nie byłabym aż tak surowa w ocenie. Są jeszcze miejsca, jak Vagator Beach, gdzie można spotkać hippisów przesiadujących w beach shacks w oparach aromatycznego dymu nad szklaneczką feni (oj, strasznie to mocne i strasznie niedobre, ale najtańsze ;) ).  Na każdej plaży można przysiąść w plażowej knajpce, pod palmową strzechą, zjeść tuńczyka z grilla, popić Kingfisherem i pooglądać spektakularny zachód słońca. A po zmroku  zapalają się świeczki we wszytskich shackach. I można poprosić o przestawienie stolika nad sam brzeg wody, tak aby jedząc kolację moczyć stopy w Oceanie Indyjskim. No i ten wszechobecny goa trans...&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/ScobtBd6GqI/AAAAAAAAAE4/dTxwyAs9Z2Q/s1600-h/goa+5.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/ScobtBd6GqI/AAAAAAAAAE4/dTxwyAs9Z2Q/s400/goa+5.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5317092770366233250" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/ScoK7HXELjI/AAAAAAAAAEY/BU-7vLxnoNw/s1600-h/goa+2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/ScoK7HXELjI/AAAAAAAAAEY/BU-7vLxnoNw/s400/goa+2.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5317074320768642610" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;Że to komercja, że to nie są "prawdziwe Indie"? Można i tak. Ale jakie są prawdziwe Indie? To tak jakby próbować znaleźć wspólny mianownik dla wszystkich państw europejskich - przecież Indie to ogromy kraj, każdy stan jest prawie jak odrębne państwo, a 23 języki urzędowe, 415 języków używanych z 5 grup językowych (!!!) sprawiają, że niektórzy Indusi, czasami nie znając angielskiego lub hindi nie są w stanie porozumieć się z własnymi rodakami. Dlatego termin "prawdziwe Indie" czasami działa na mnie jak płachta na byka ;) Goa z definicji jest inne - przecież dopiero w 1961 roku zostało wcielone do Indii, wcześniej pozostając pod wpływem Portugalczyków.  Po Portugalczykach zostały białe kościoły i wiara chrześcijańska. No i wołowina w menu restauracji :)&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/ScoK7p8GjKI/AAAAAAAAAEg/CrDdrbUwMtk/s1600-h/goa+3.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/ScoK7p8GjKI/AAAAAAAAAEg/CrDdrbUwMtk/s400/goa+3.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5317074330050792610" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;Tym, którym znudzi się leżenie na plaży (a nam nudzi się bardzo szybko), okolica oferuje wiele atrakcji. Można udać się na poszukiwanie śladów po Portugalczykach do Old Goa i Panaji, można zwiedzić jedną z plantacji przypraw lub po prostu powłóczyć się po wioskach wśród pól ryżowych. No i są oczywiście krokodyle, no i słonie - co zawsze rodzi okazję do "elephant ride/bath/shower/etc.".&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/ScoK7y11P0I/AAAAAAAAAEo/Iq1ioV5JxO8/s1600-h/goa+4.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/ScoK7y11P0I/AAAAAAAAAEo/Iq1ioV5JxO8/s400/goa+4.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5317074332440411970" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Goa polecam, jako przerwę na leniuchowanie w podróży po Indiach (chociaż Kerala ładniejsza - my niestety dotarliśmy tylko do Cochin).  Ale uczciwie ostrzegam - to  nie są rajskie plaże z białym piaskiem i lazurową wodą, obok Was będą się "opalać" krowy, a sprzedawcy wszystkiego będą i wszędzie i zawsze... Ale to są Indie :)&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/ScoK8P7mSSI/AAAAAAAAAEw/Zb9TcxxHcoY/s1600-h/P1070523.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/ScoK8P7mSSI/AAAAAAAAAEw/Zb9TcxxHcoY/s400/P1070523.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5317074340249225506" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/416214352835882078-3745220967803993326?l=masalabazaar.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://masalabazaar.blogspot.com/feeds/3745220967803993326/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=416214352835882078&amp;postID=3745220967803993326&amp;isPopup=true' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/416214352835882078/posts/default/3745220967803993326'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/416214352835882078/posts/default/3745220967803993326'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://masalabazaar.blogspot.com/2009/03/goa.html' title='Goa'/><author><name>anczito</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03172718208505081865</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SZKo-Ii18pI/AAAAAAAAAAM/adKLxhTnEZU/S220/do+bloga.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/ScoK6d24u8I/AAAAAAAAAEQ/EOdoDoiykmM/s72-c/P1070515.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-416214352835882078.post-4051156547346557852</id><published>2009-03-19T15:21:00.017+01:00</published><updated>2009-03-23T09:00:56.145+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kuchnia indyjska'/><title type='text'>Chicken makhani &amp; lemon rice</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/ScO6IInMzMI/AAAAAAAAAEA/twHLzx_FB58/s1600-h/IMG_9478.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 267px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/ScO6IInMzMI/AAAAAAAAAEA/twHLzx_FB58/s400/IMG_9478.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5315296634140937410" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Dzisiaj po indyjsku. Kuchnię tę darzymy szczególnym sentymentem. Jest chyba naszą ulubioną. Nigdy się nie nudzi... No, przyznam się, że po kilku miesiącach jadania na śniadanie dosy i uttapamów, marzyliśmy o chlebie i bułeczkach... Wtedy z pomocą przyszli nam Parsowie i ich piekarnie. Nie wiem tylko, dlaczego chwalą się tym, że wypiekają chleb według oryginalnych niemieckich receptur - nam nasi zachodni sąsiedzi nie jawią się raczej jako guru piekarstwa...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chicken makhani, czyli maślany kurczak, to bardzo aromatyczne danie z mnóstwem przypraw. Można je zrobić w wersji dość łagodnej i dlatego moim zdaniem jest dobre dla osób zaczynających przygodę z kuchnią indyjską. Do tego odświeżający cytrynowy ryż z orzeszkami i kolendrą. Dobrana para.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Chicken makhani&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;2 łyżki oleju arachidowego&lt;/p&gt;&lt;p&gt;1 kg piersi z kurczaka pokrojonych w dużą kostkę&lt;/p&gt;&lt;p&gt;60 g ghee &lt;/p&gt;&lt;p&gt;2 łyżki garam masala&lt;/p&gt;&lt;p&gt;2 łyżeczki słodkiej papryki w proszku&lt;/p&gt;&lt;p&gt;2 łyżeczki mielonych ziaren kolendry&lt;/p&gt;&lt;p&gt;1 łyżka drobno posiekanego imbiru&lt;/p&gt;&lt;p&gt;1 łyżeczka chili w proszku &lt;/p&gt;&lt;p&gt;1 laska cynamonu&lt;/p&gt;&lt;p&gt;6 ziaren kardamonu (rozgniecionych)&lt;/p&gt;&lt;p&gt;puszka krojonych pomidorów&lt;/p&gt;&lt;p&gt;1 łyżka cukru&lt;/p&gt;&lt;p&gt;1/4 szklanki jogurtu naturalnego (u mnie grecki)&lt;/p&gt;&lt;p&gt;1/2 szklanki śmietanki (u mnie śmietanka 18%)&lt;/p&gt;&lt;p&gt;1 łyżka soku z cytryny&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Rozgrzałam wok i partiami podsmażyłam kurczaka na oleju arachidowym, po czym odłożyłam mięso na bok. Woka przetarłam, aby pozbyć się resztek mięsa (mogłyby się przypalić przy podsmażaniu przypraw). &lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Następnie przygotowałam wszystkie przyprawy - moim zdaniem o sukcesie tego dania decyduje samodzielne uprażenie i rozgniecienie w moździerzu garam masali. Ja akurat miałam mieszankę w postaci ziaren i tak właśnie zrobiłam - aromat jest nieziemski i 100 razy bardziej intensywny niż fabrycznie sproszkowana przyprawa.  Na mniejszym ogniu w woku rozpuścłam ghee i dodałam garam masalę, paprykę, kolendrę, imbir, chili, cynamon oraz kardamon - smażyłam przez minutę (do uwolnienia się aromatów). Następnie dodałam kurczaka i obtoczyłam go w przyprawach. Dodałam pomidory i cukier - całość bulgotała jakieś 15 minut. Na koniec dodałam jogurt, śmietankę oraz sok z cytryny i pogotowałam jeszcze 5 minut.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Lemon Rice (ryż cytrynowy)&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;2-3 szklanki ugotowanego ryżu basmati &lt;/p&gt;&lt;p&gt;1 łyżka ghee&lt;/p&gt;&lt;p&gt;1 łyżeczka ziaren gorczycy&lt;/p&gt;&lt;p&gt;1 łyżeczka ziaren kminu&lt;/p&gt;&lt;p&gt;2 świeże czerwone chili (posiekane)&lt;/p&gt;&lt;p&gt;kilka lisków curry&lt;/p&gt;&lt;p&gt;1 łyżeczka kurkumy&lt;/p&gt;&lt;p&gt;orzechy cashew wg uznania (u mnie arachidowe, prażone)&lt;/p&gt;&lt;p&gt;sok z jednej cytryny&lt;/p&gt;&lt;p&gt;natka kolendry&lt;/p&gt;&lt;p&gt;sól do smaku&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;W garnku rozgrzałam ghee i wrzuciłam nasiona gorczycy. Gdy gorczyca zaczęła strzelać, wrzuciłam kumin i chwilę podsmażałam obie przyprawy (ostrożnie żeby nie przypalić). Następnie wrzuciłam resztę przypraw i orzechy. Gdy orzechy zaczęły się brązowić dodałam sok z cytryny i zaraz potem ugotowany ryż. Całość dokładnie wymieszałam, dorzucając posiekaną kolendrę i doprawiając solą.&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/ScO7z0gLUuI/AAAAAAAAAEI/5FMNE9YBg3w/s1600-h/chicken+%26+rice.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/ScO7z0gLUuI/AAAAAAAAAEI/5FMNE9YBg3w/s400/chicken+%26+rice.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5315298484168643298" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/416214352835882078-4051156547346557852?l=masalabazaar.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://masalabazaar.blogspot.com/feeds/4051156547346557852/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=416214352835882078&amp;postID=4051156547346557852&amp;isPopup=true' title='5 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/416214352835882078/posts/default/4051156547346557852'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/416214352835882078/posts/default/4051156547346557852'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://masalabazaar.blogspot.com/2009/03/chicken-makhani-lemon-rice.html' title='Chicken makhani &amp; lemon rice'/><author><name>anczito</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03172718208505081865</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SZKo-Ii18pI/AAAAAAAAAAM/adKLxhTnEZU/S220/do+bloga.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/ScO6IInMzMI/AAAAAAAAAEA/twHLzx_FB58/s72-c/IMG_9478.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-416214352835882078.post-2403453802325653675</id><published>2009-03-02T13:24:00.014+01:00</published><updated>2009-03-02T14:33:25.686+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sałatki'/><title type='text'>Sałatka z rukoli z fasolą, suszonymi pomidorami i szynką parmeńską</title><content type='html'>&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SavYhe1ax7I/AAAAAAAAADg/yYNmvCC2VPU/s1600-h/IMG_9536.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 267px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SavYhe1ax7I/AAAAAAAAADg/yYNmvCC2VPU/s400/IMG_9536.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5308574655510661042" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;W piątek miałam tylko 15 minut na przygotowanie obiadu. Zrobiłam szybki przegląd lodówki i tak powstała poniższa sałatka. Składniki można dowolnie wymieniać, jako podstawę traktując rukolę i fasolę (lub soczewicę). Chodzi mi po głowie wersja z grilowanymi pomidorkami koktajlowymi i fetą... A gdyby jeszcze posypać kolendrą?&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Sałatka z rukoli z fasolą, suszonymi pomidorami i szynką parmeńską&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;2 garście rukoli&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;puszka fasoli (u mnie mieszanka) - dobrze odsączona&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;żółta papryka (pół)&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;kilka suszonych pomidorów&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;łyżka kaparów&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;pół czerwonej cebuli&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;kilka plastrów szynki parmeńskiej&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;2 łyżki soku z cytryny&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;3 łyżki oliwy&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;sół, czarny pieprz&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Na dno miski wyłożyłam rukolę. W osobnym naczyniu wymieszałam fasolę z posiekaną cebulą, kaparami, pokrojonymi w paseczki pomidorami i papryką.  Przygotowałam dressing cytrynowy (sok z cytryny, oliwę i przyprawy wymieszałam energicznie w małym, zamkniętym słoiku - od chwili epokowego odkrycia tego sposobu całkowicie odstawiłam trzepaczki i przestałam się przejmować tym, czy najpierw ocet, a potem oliwa...) i wymieszałam go z fasolą. Całość wyłożyłam na rukolę, a na wierzch wyłożyłam zgrillowaną szynkę. Do sałatki doskonale pasują zgrillowane na chrupko chlebki libańskie.&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/Savci9IV-VI/AAAAAAAAADw/m0Xtxkn6Tjk/s1600-h/IMG_9524.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 267px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/Savci9IV-VI/AAAAAAAAADw/m0Xtxkn6Tjk/s400/IMG_9524.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5308579078869481810" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/416214352835882078-2403453802325653675?l=masalabazaar.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://masalabazaar.blogspot.com/feeds/2403453802325653675/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=416214352835882078&amp;postID=2403453802325653675&amp;isPopup=true' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/416214352835882078/posts/default/2403453802325653675'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/416214352835882078/posts/default/2403453802325653675'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://masalabazaar.blogspot.com/2009/03/saatka-z-rukoli-z-fasola-suszonymi.html' title='Sałatka z rukoli z fasolą, suszonymi pomidorami i szynką parmeńską'/><author><name>anczito</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03172718208505081865</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SZKo-Ii18pI/AAAAAAAAAAM/adKLxhTnEZU/S220/do+bloga.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SavYhe1ax7I/AAAAAAAAADg/yYNmvCC2VPU/s72-c/IMG_9536.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-416214352835882078.post-5632294542522906196</id><published>2009-02-27T12:22:00.016+01:00</published><updated>2009-03-02T13:22:44.282+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże'/><title type='text'>Rumuńskie bezdroża</title><content type='html'>&lt;/p&gt; &lt;div align="justify"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SafTY7EKPSI/AAAAAAAAACo/mtgG90bAEwA/s1600-h/IMG_4691.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 267px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SafTY7EKPSI/AAAAAAAAACo/mtgG90bAEwA/s400/IMG_4691.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5307443111004880162" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W Rumunii znależliśmy się dość dla nas niespodziewanie. Muszę przyznać, że Bukareszt w którym przyszło nam mieszkać, nie zachwycił nas. Miasto powoli leczy rany po wizjonerskiej działalności architektonicznej Ceauşescu, lecz moim zdaniem niezby wiele pozostało po nigdysiejszym "Paryżu Wschodu". Nam raczej przywodził na myśl Delhi, zwłaszcza swoją pozostającą w artystycznym nieładzie siecią elektryczną...&lt;br /&gt;Prowincja rumuńska kryje jednak wiele niespodzianek. Wyjazd poza miasto w stronę Karpat przypomina wyprawę w XIX wiek, a oczy cieszą rozległe łąki, niezliczone krzyże i kapliczki oraz dziko pasące się konie. Wyprzedzając bryczki i omijając świnie, kaczki, osły oraz konie wybiegające na drogę, czuliśmy beztroską swobodę i z niecierpliwością czekaliśmy na to, co kryje się  za kolejnym zakrętem. Zapraszam na rumuńskie bezdroża :)&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SafgKucJ6-I/AAAAAAAAAC4/6nAUuY6UhTs/s1600-h/bezdroża+6.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SafgKucJ6-I/AAAAAAAAAC4/6nAUuY6UhTs/s400/bezdroża+6.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5307457160748854242" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SavOYDuTzAI/AAAAAAAAADQ/lTYs7XNggZ8/s1600-h/IMG_4687.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 267px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SavOYDuTzAI/AAAAAAAAADQ/lTYs7XNggZ8/s400/IMG_4687.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5308563498497985538" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SavO4VAs_5I/AAAAAAAAADY/ZBrI4Irchxc/s1600-h/bezdroża+7.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SavO4VAs_5I/AAAAAAAAADY/ZBrI4Irchxc/s400/bezdroża+7.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5308564052894351250" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Zdarzają się i takie niepodzianki :)&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SafiB8QAMaI/AAAAAAAAADA/qi3VMreRmUg/s1600-h/IMG_5061.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SafiB8QAMaI/AAAAAAAAADA/qi3VMreRmUg/s400/IMG_5061.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5307459208860414370" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/416214352835882078-5632294542522906196?l=masalabazaar.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://masalabazaar.blogspot.com/feeds/5632294542522906196/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=416214352835882078&amp;postID=5632294542522906196&amp;isPopup=true' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/416214352835882078/posts/default/5632294542522906196'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/416214352835882078/posts/default/5632294542522906196'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://masalabazaar.blogspot.com/2009/02/rumunskie-bezdroza.html' title='Rumuńskie bezdroża'/><author><name>anczito</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03172718208505081865</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SZKo-Ii18pI/AAAAAAAAAAM/adKLxhTnEZU/S220/do+bloga.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SafTY7EKPSI/AAAAAAAAACo/mtgG90bAEwA/s72-c/IMG_4691.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-416214352835882078.post-3715646347698833344</id><published>2009-02-12T17:41:00.017+01:00</published><updated>2009-02-27T14:18:35.237+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kuchnia tajska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ryby'/><title type='text'>Tajskie zielone curry z rybą</title><content type='html'>&lt;p a="" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SZRWMXzbotI/AAAAAAAAAB4/0jA3F1LtfJY/s1600-h/IMG_8873.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 267px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SZRWMXzbotI/AAAAAAAAAB4/0jA3F1LtfJY/s400/IMG_8873.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5301957431870071506" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;Kuchnia tajska na stałe zagościła na naszym stole po ubiegłorocznej wyprawie do Tajlandii. Oczywiście obowiązkowym punktem programu była lekcja gotowania. A potem już nie było odwrotu... I tak od roku upycham po szafkach puszki z mleczkiem kokosowym, a na widok galangalu i liści limonki kaffir serce zaczyna mi szybciej bić. &lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;W "naszym" nowym mieście odkryłam targ wietnamski i teraz zdobycie wszystkich azjatyckich produktów, które w Polsce są nie do dostania lub odstraszają astronomiczną ceną, nie stanowi dla nas żadnego problemu :) Korzystamy z tego dobrodziejstwa dopóki możemy. Chociaż muszę przyznać, że w sklepie mam problem z nazwaniem 50% warzyw i owoców (a zwłaszcza przeróżnych ziół)... Zawsze można jednak liczyć na przemiłego sprzedawcę, który co prawda nazwy produktów podaje po wietnamsku, ale określi z jakiego regionu Azji pochodzi dana rzecz oraz na migi, pokazując po kolei składniki, podpowie jak je przyrządzić. Tym sposobem spożyliśmy już kilka tajemniczych warzyw bez nazwy...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Nazwy wszystkich składników do tajskiego zielonego curry oczywiście znam :) Przepis ten jest kompilacją przepisu przekazanego nam przez tajską nauczycielkę gotowania i naszych doświadczeń. Oczywiście curry może mieć różne "wsady", ja tym razem użyłam ryby.  &lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Tajskie zielone curry z rybą&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;2-3 filety z białej ryby (u mnie panga)&lt;/p&gt;250 ml mleczka kokosowego&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;łyżka zielonej pasty curry (płaska)&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;1 kłącze trawy cytrynowej&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;1-2 cm galangalu&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;2-3 szalotki azjatyckie&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;6 liści limonki kaffir&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;garść tajskich bakłażanów (ang. pea aubergines, thai Makreu Puang)&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;2 łyżki sosu rybnego&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;1 łyżka cukru&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;kilka listków tajskiej bazyli&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;kolendra (nać)&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;kilka pomidorków koktailowych &lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;W rondlu lub na głębszej patelni podgrzewam mleczko kokosowe jednocześnie rozpuszczając w nim łyżkę pasty curry (pasta której użyłam jest moim zdaniem najlepszą jaką do tej pory udało mi się kupić [zdj. poniżej], niestety jeszcze nie próbowałam jej robić samodzielnie; ilość pasty dostosujcie do własnych upodobań, tzn. do odporności na ostrość). Gdy mleczko się zagotuje dodaję posiekane szalotki, trawę cytrynową (tylko biała część, bardzo drobno), galangal (w plasterkach, aby można go było łatwo odłowić na talerzu - ma tylko nadać aromat, nie poznałam jeszcze amatorów zjedzenia go), wrzucam bakłażany i liście limonki (w całości). Całość ma się pobulgotać kilka minut, potem wkładam rybę, tak aby mleczko ją przykryło i żeby mogła się ugotować (gotuję nie za długo, aby ryba się nie rozpadła, ok. 10 minut). Pod koniec gotowania dodaję przekrojone na pół pomidorki koktailowe (tylko kilka sztuk, tak aby przełamać smak mleczka - to mój dodatek i muszę przyznać, że nam w takiej wersji bardzo smakuje). Na sam koniec dodaję posiekaną bazylię, kolendrę i doprawiam sosem rybnym wymieszanym z cukrem. Całością delikatnie potrząsam, tak aby smaki się wymieszały, a jednocześnie ryba nie rozpadła. My jemy curry z ryżem, oczywiście jaśminowym, i posypujemy je utłuczonymi orzeszkami ziemnymi oraz ekstra kolendrą.&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SZRWWq6uRiI/AAAAAAAAACA/YfZv05ex57M/s1600-h/kolaż+przyprawy+green+curry.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SZRWWq6uRiI/AAAAAAAAACA/YfZv05ex57M/s400/kolaż+przyprawy+green+curry.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5301957608799618594" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/416214352835882078-3715646347698833344?l=masalabazaar.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://masalabazaar.blogspot.com/feeds/3715646347698833344/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=416214352835882078&amp;postID=3715646347698833344&amp;isPopup=true' title='1 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/416214352835882078/posts/default/3715646347698833344'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/416214352835882078/posts/default/3715646347698833344'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://masalabazaar.blogspot.com/2009/02/tajskie-zielone-curry-rybne.html' title='Tajskie zielone curry z rybą'/><author><name>anczito</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03172718208505081865</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SZKo-Ii18pI/AAAAAAAAAAM/adKLxhTnEZU/S220/do+bloga.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SZRWMXzbotI/AAAAAAAAAB4/0jA3F1LtfJY/s72-c/IMG_8873.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-416214352835882078.post-980584069093657580</id><published>2009-02-11T13:02:00.018+01:00</published><updated>2009-02-27T12:07:26.619+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże'/><title type='text'>Masala...</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SZRbXVO9WfI/AAAAAAAAACI/eVib1lrMqn8/s1600-h/do+bloga+21.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SZRbXVO9WfI/AAAAAAAAACI/eVib1lrMqn8/s400/do+bloga+21.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5301963117716920818" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="color:#c0c0c0;"&gt;Old Delhi&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Dlaczego masala? Bo będzie to mieszanka wrażeń, smaków, obrazów i wspomnień.  Głównie jednak smaków :)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Dlaczego bazaar? Bo w każdym nowym mieście, czy kraju, najpierw biegniemy zwiadzać lokalny targ, jarmark, bazar... Tam odkrywamy nowe zwyczaje, przedmioty, smaki. Każde z tych miejsc to swoista mieszanka wrażeń, po prostu masala - Masala Bazaar...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SaU3qCV2adI/AAAAAAAAACY/dlRQNUfhll4/s1600-h/bazaar+megamix.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SaU3qCV2adI/AAAAAAAAACY/dlRQNUfhll4/s400/bazaar+megamix.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5306708931248548306" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="color:#c0c0c0;"&gt;Bazaar masala&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/416214352835882078-980584069093657580?l=masalabazaar.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://masalabazaar.blogspot.com/feeds/980584069093657580/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=416214352835882078&amp;postID=980584069093657580&amp;isPopup=true' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/416214352835882078/posts/default/980584069093657580'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/416214352835882078/posts/default/980584069093657580'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://masalabazaar.blogspot.com/2009/02/masala.html' title='Masala...'/><author><name>anczito</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03172718208505081865</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SZKo-Ii18pI/AAAAAAAAAAM/adKLxhTnEZU/S220/do+bloga.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_5ywBPm9VzWw/SZRbXVO9WfI/AAAAAAAAACI/eVib1lrMqn8/s72-c/do+bloga+21.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
